ella napisał(a):Oczywiście przypomniał że należy sprawdzac w jakim miejscu się znajdujemy, bo to że padła komenda zawracamy na wstecznym to nie znaczy że w pierwszą uliczkę jaką zobaczymy bo tam może byc zakaz wjazdu albo warunki ku temu nie odpowiednie
IMHO do zawracania na wstecznym możemy wykorzystać bramy, wjazdy, podjazdy, zatoczki itp. ale możemy zrobić to wykorzystując tylko dwa pasy ruchu. I wtedy niech sobie tam gdzieś będzie ten zakaz wjazdu w tą uliczkę. Co nas ta uliczka obchodzi,
Nie wiem co nas obchodzi, ale takich instrukcji udzielał pan egzaminator.
Mówił żeby przypadkiem nie wykonywa zatoczki bo egzaminator będzie musiał szukac nowego miejsca do zawracania na wstecznym...
Nie rozumiem :(
Ja też. Na całe miasto pełno jest takich miejsc. To chyba chodziło o to żeby nie przysparzac problemów egzaminatorowi. Należy wykonac ileś tam manewrów na mieście i koniec egzaminu.
Egzaminator ryknął że mam włączy kierunkowzkaz i zakręcic, więc to uczyniłam trochę za późno (nie jestem automatem). Efekt był taki że wjechałam na parking
A po co wjeżdzałaś na ten parking? Trzeba było zrobić zawracanie na trzy wykorzystując dwa pasy na ulicy.
Dobre pytanie. Wcale nie zamierzałam tam wjeżdżac. Zrobilam to pod presją. bez instrukcji i rozkazów w tym miejscu wykonałambym normalne zawracanie. Nie wiem czy jesteś instruktorem, czy w jakiś inny sposób osobą związaną z przygotowaniem lub zdawaniem egzaminów, ale na pewno zdajesz sobie sprawę jaki stres towarzyszy osobom zdającym na prawko, więc zapewne masz świadomośc że zawracanie na trzy nie jest najlepszym manewrem na taką okazję. Zapewne jako kierowca będę go wykonywała, ale na egzaminie dobrowolnie to może nie będę się wyrywac.
Pan numer 2 twierdzi że nie ma czegoś takiego jak obowiązkowe wykonanie zawracania na wstecznym, a
Może mu chodziło nie o samo zawracanie a o wykorzystanie infrastruktury drogowej, która nie jest obowiązkowa.
Pewnie tak i wtym całe sedno problemu. Ja zostałam poinstruowana jak ma wykonac komende zawracanie, a jego nie było na sali więc nie miał pojęcia o tym.Poinformował mnie jedynie że on o tym nie mówił i że to mój problem.
Generalnie podsumowując mój problem (bo troche odeszliśmy od tematu) chcę udowodnic niekompetencje egzaminatorów. Jasne że egzamin jest oblany. Uważam że któryś z panów wprowadził mnie w błąd. Padło tu stwierdzenie o zapoznaniu się z tym co mnie obowiązuje na egzaminie. A niby dlaczego ja mam podejrzewac że ktoś mnie może wprowadzi w błąd? Przychodzę na egzamin przekonana że potrafie jeździc i tyle. Krótka instrukcja na sali i w drogę. Dlaczego mam sprawdzac za wczasu czy ten pan na sali dobrze interpretuje przepisy. Ja w swojej pracy jestem w pełni kompetentna. Tego oczekuje od innych. No a za naiwnośc się płaci. za niedługo kolejne podejście. Teraz już się zapoznałam z treścią rozporządzenia. Na wszelki wypadek ...