* Zaloguj się   * Zarejestruj się * FAQ    * Szukaj

Dzisiaj jest wt gru 23, 2014 04:45

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: śr cze 08, 2011 16:09 
Offline

Rejestracja: pn maja 30, 2011 10:18
Posty: 5
Zdałem w ZORD za piątym razem.
Dwa oblane egzaminy, raz na łuku (niezatrzymanie się w kopercie a potem ruszenie z ręcznym - dosłownie na ostatnim ząbku, że sygnał się włączył na zakręcie dopiero), a drugi raz wymuszenie. To bez zastrzeżeń.

Natomiast dwa pozostałe oblane......
na pierwszym egzaminie miałem parkowanie prostopadłe. Pierwsza próba się nie udała. Druga próba była wykonana bardzo dobrze, z tym że egzaminator nie zaliczył mi jej ze względu na to, że w jego opinii za późno kierunkowskaz włączyłem.
Parkowałem na ulicy wzdłuż której na całej długości są miejsca parkingowe i wjazdy na place prywatnych firm. Ulica mimo, że wielka ruch jest bardzo mały i między miejscami parkingowymi są owe zjazdy. Zgodnie z ustawą wykonałem dobrze, ale mnie oblał. Dziś bym się kłócił :)

Egzamin numer 3. Jedna z dwóch egzaminatorek - ta o imieniu Agnieszka.
Wchodzę do auta.Bardzo miła kobieta. Jedziemy na łuk. Płyn i światła i proszę przygotować się do jazdy i gdy będzie Pan gotowy proszę mnie poinformować. Fotel pasy silnik i lusterka......
I wtedy ona do mnie z mordą, że czemu tak nisko, że ma być tak jak do jazdy w ruchu drogowym i że jeśli ich nie podniosę to mi nie zaliczy zadania. Ja do niej grzecznie, że widzę bok samochodu i przestrzeń poza nim. Odpowiedź: "nic mnie nie obchodzi co Pan widzi, a czego nie, proszę powiedzieć mi gdy będzie Pan gotowy". Ja nie zmieniając pozycji lusterek mówię, że jestem gotowy. Głęboko westchnęła i z łaską zaliczyła. Dalej łuk, miasto i te sprawy.
Ogólnie bardzo nie miła, agresywna, głos podniesiony. Rozłożyła się na fotelu i przez cały egzamin tictaci żarła.
I nadeszło parkowanie. Prostopadłe w prawo, między dwa auta. Zrobiłem ładnie z korektą na początku. Mówię zaparkowałem. Ona proszę wyjechać. "Ze względu na to, że pierwsza próba bla bla bla". No i parkujemy drugi raz. Tym razem bez korekty, ale przywaliłem ostro w krawężnik. Druga próba niezaliczona i wynik negatywny. Mówię, że chce kontynuować egzamin i proszę ją o wyjaśnienie na czym polegał błąd w pierwszej próbie gdyż się nie zgadzam. Dopiero po trzykrotnym zadaniu pytania padła odpowiedź "dziecko Ty sobie możesz się nie zgadzać. Wynik egzaminu omówię po jego zakończeniu lub przerwaniu". Jedziemy dalej i po przejechaniu pierwszego skrzyżowania chcę zmienić pas. Lusterko patrzę daleko za mną szara Toyota. Już skręcam a szanowna Pani łapie za kierownicę. Interwencja. Egzamin przerwany. Celowo przez tą Panią.
Zjechaliśmy z ulicy i zaczyna omawiać egzamin. Zirytowało mnie to, że znowu zaczęła być bezczelnie milutka.
Na temat pierwszego parkowania stwierdziła, że było dobrze wykonane jednak w jej opinii niezgodne z techniką kierowania.

Niestety w ZORDzie ta Pani jest wręcz fenomenem.

Wszystkie parkowania miałem w tym samym miejscu. Na ulicy między Szczecińską a Bohaterów Warszawy bodajże. Tam niedaleko Makro :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt lip 05, 2011 15:31 
Offline

Rejestracja: wt lip 05, 2011 15:15
Posty: 2
02.07.2011 na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Rano no 8:30 teoria-1 błąd
ok. 9:10 zobaczyłam swoje nazwisko na telewizorku i pognałam na zewnątrz. Deszcz padał, wiało, a ja sunę do samochodu nr 4. Przywitał mnie bardzo miły egzaminator. Pojechaliśmy na łuk, ten po lewej stronie pierwszy. Klakson, kierunkowskazy i przygotowanie do jazdy. Łuk przód, tył zrobiony wyśmienicie. Górka też cacy. Wyjazd z ZORDu, egzamin potrwał 36 minut, wracamy, parkujemy i egzaminator poinformował mnie o wyniku POZYTYWNYM! Byłam w szoku! Wiedziałam że nie popełniłam żadnego błędu, ale myślałam że nie zdam. Nie wiem w sumie czemu, chyba dla tego że mało kto zdaje za pierwszym razem. No i tak jak myślałam-0 błędów! A co! Kobieta też potrafi :) A wyjeździłam tylko 30 godzin, nic nie dokupowałam.
I taka uwaga, czytam wasze wypowiedzi i dziwi mnie że uczycie się na "pachołki". Jak nauczycie się jeździć "na linię" to możecie dostać nawet łuk skręcający w lewo i dacie sobie radę! Nie popełniajcie tego błędu!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: ndz paź 09, 2011 12:32 
Offline

Rejestracja: wt maja 10, 2011 18:19
Posty: 1
/cytat skrócony przez moderatora/
grecool pisze:
Jedna z dwóch egzaminatorek - ta o imieniu Agnieszka.


ta sama pani oblała moją przyjaciółkę za źle ustawione lusterka. jestem zdziwiona, że może to zauważyć stojąc metr za samochodem :/ mnie uwaliła na łuku twierdząc, że widział, że się zatrzymałam.

_________________
6.05.2011r - Egzamin teoretyczny
13.05.2011r - Egzamin praktyczny Plac (+) Miasto (-)
20.05.2011r - Egzamin praktyczny Plac (-) Miasto (-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw maja 10, 2012 21:21 
Offline

Rejestracja: śr lis 30, 2011 15:45
Posty: 5
10.05.2012r. fajna data, fajny dzień(bardzo ciepły i słoneczny),zakończony pełnym sukcesem w zdaniu kompletnego egzaminu (teoria+praktyka) za pierwszym razem na prawo jazdy kat.A .

Godzina 11.30 przystąpiłem do egzaminu w sali nr.4 koszalińskiego ZORD-u.
Pan egzaminator prosi mnie o dokument tożsamości znaczy dowód, macam się po kieszeniach i nie mogę z emocji znaleźć. Przecież 3 minuty wcześniej specjalnie się po niego wracałem do samochodu.
Pytam czy mogę wyjść po dowód bo mam w aucie zajmie to parę sekund, pan się zgadza, w trakcie znajduję dowód w lewej kieszeni i sam się z siebie śmieję.

Przystępuję do testu po 16-tym pytaniu pytam pana egzaminatora czy mam zakończyć test naciskając "koniec" po czym pan mówi że mam jeszcze dwa pytania.

Znowu w duszy sam się śmieję z siebie, nie wiedzieć czemu jakoś tak czuję się taki spokojny o ten cały egzamin, czuję że szczęście mi sprzyja.

Odpowiadam, na pozostałe 2 pytania. Rezultat test zaliczony 0 błędów. Czas realizacji tego zadania jakiś nie szczególnie rekordowy około 4,5 minuty.

Egzaminator poinformował mnie, że mam oczekiwać na wezwanie na egzamin praktyczny.
Grzecznie podziękowałem i szybko wróciłem do auta po kask, kurtkę i rękawiczki.

Stojąc na dworze w pełnym słońcu czuję że się rozpuszczam i już żałuję, że tego dnia założyłem bieliznę termoaktywną, w której jeździłem przez wszystkie godziny, (deszcz i temperatura nawet 4 stopnie). W trakcie tego nieskomplikowanego rozmyślania usłyszałem przez zewnętrzny głośnik swoje "imię i nazwisko zapraszamy na egzamin praktyczny do motocykla na plac manewrowy"

Stoję i się zastanawiam co mam robić i ruszyłem. Plac manewrowy jest, motocykl jest ale brakuje mi "kogoś" znaczy egzaminatora,rozglądam się i nigdzie nie widzę, jednak pan się zjawił nie wiedzieć skąd.

Okey nadeszła chwila prawdy myślę sobie, po czym pan przedstawia się i że ma ze mną przyjemność przeprowadzić egzamin.
Ja również milo go przywitałem licząc na pierwsze dobre wrażenie aby oboje nam było milej lżej.

Pan poinformował co wylosowałem z obsługi motocykla, płyn hamulcowy oraz światła pojazdu oraz wręczył mi jedną biała rękawiczkę. Dla formalności zapytał czy wiem po co mi ta rękawiczka.

Z przyjemnością odpowiedziałem, że ZORD dba abym nie wypaprał się w smarze przy sprawdzaniu naciągu łańcucha.

Po przeprowadzeniu 5 metrów motocykla i zaprezentowaniu 2 wylosowanych zadań pan kazał mi przygotować się do jazdy slalomem i ósemek. Znów "wstrzymałem oddech" bo te ósemki w moim przekonaniu zawsze wychodziły mi słabo. Udało się zrobić płynnie i bezbłędnie.
Po egzaminie dowiedziałem się że w mojej szkole jazdy te ósemki były sporo węższe.
Cały czas pamiętałem aby przy każdym ruszaniu oglądać się za siebie i włączać kierunkowskaz.
Po czym nastąpił wjazd na górkę przed zakazem w lewo, pomiędzy 3-ma świerkami a ogrodzeniem.
Na końcu wyjazd z górki przez bramę i powrót do stanowiska początkowego jazda po linii prostej z zatrzymaniem na wysokości ostatniego słupka ósemki.

Po wykonaniu tego pan nakazał wyjazd na miasto.
Zapytał się mnie czy znam trasę czy ma mówić mi przez radio gdzie skręcać.
Odpowiedziałem, że nie potrzeba znam na pamięć.
Ruszyliśmy, w tym miejscu znowu poczułem, że będzie dobrze, jechałem przez całą trasę spokojnie równo, nie zapomniałem o kierunkowskazach, o teatralnych gestach w lewo i w prawo.
Mimo dużego ruchu nie zdarzyło się nic nieoczekiwanego. W drodze powrotnej musiałem czekać na przejazd pociągu przed przejazdem kolejowym na franciszkańskiej, trwało to jakieś 4 minuty, w tym czasie wrzuciłem sobie na luz jednocześnie trzymając nogę na hamulcu , przez chwilę zastanawiałem się czy nie powinienem wyłączyć silnika jednak porzuciłem ten zamysł.
Po powrocie na plac manewrowy pan powiedział, że mam zaprezentować hamowanie awaryjne.
Po wykonaniu egzaminator poinformował mnie o pozytywnym wyniku egzaminu.
Znowu nie wiedzieć czemu zadałem pytanie jak "typowa blondynka" co mam dalej zrobić z arkuszem egzaminacyjnym po czym pan się uśmiechnał i powiedział "oprawić w ramkę"

Grzecznie podziękowałem za przesympatyczny egzamin i pożyczyłem panu egzaminatorowi miłego dnia.

Tak oto zakończyła się moja sprawa ze zrobieniem prawka na motocykl.

Moja szkoła to Świętoń,
prowadził mnie Sebastian

Pierwsza jazda manewry deszcz, druga jazda za miastem deszcz, czwarta jazda po mieście grad, Instruktor śmiał się ze mnie, że zawsze kiedy ma ze mną jazdę to leje. albo jest 4 stopnie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw maja 10, 2012 21:44 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 24, 2003 11:14
Posty: 7758
Lokalizacja: Warszawa
Tutaj wstaw opis swojej trasy egzaminacyjnej

http://www.trasy.prawojazdy.com.pl/

Każdy użytkownik, który doda trasę egzaminacyjną otrzyma 14-dniowy dostęp do platformy elearningowej e-kierowca.pl - kurs kategorii B.

viewforum.php?f=2

_________________
elizabeth.s@wp.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt lis 27, 2012 18:27 
Offline

Rejestracja: wt lis 27, 2012 18:21
Posty: 1
Żeby nie było - nie zdałam na kat. B. Z własnej głupoty i ogromnego zdziwienia, że na łuku może nie wyjść... Uczyłam się w Odromisie i łuk na placu wykonywałam świetnie (widzisz pachołek na wprost na określonej wysokości to hyc! kierownica raz w prawo i ciut ciut. I robiłam to nieomal z zamkniętymi oczami. I jakież moje zdziwienie, że kręcę, jak mnie pan P. nauczył, a auto, z bardzo lekko kręcącą się kierownicą, wcale nie jedzie tak, jak powinno! A pod jakimś magicznym skosem, co zakończyło się przejechaniem linii i w mojej ocenie zamachem na pachołek, ale bardzo miły Pan Egzaminator tego nie zauważył. I owszem, mogłam zatrzymać auto, mieć drugą próbę i w ogóle cacy, co mi z żalem w głosie mówił egzaminator, ale się nie dało - bo byłam na tyle zaskoczona, że zareagowałam "po ptokach"... Wstyd. Ale co to za łuk, cholera?!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group