Jak poradzic sobie ze stresem/strachem?

W tym miejscu zamieszczamy posty związane z egzaminami

Moderator: ella

Jak poradzic sobie ze stresem/strachem?

Postprzez Senty » środa 17 października 2007, 18:52

"byc dobrej mysli, lecz przygotowac sie na najgorsze"

Ogolnie powiem mam moje doswiadczenie, minowicie podczas calego kursu tylko raz instruktor mi zahamowal.Mowił mi ze naprawde robie postepy itp ze mam duze szanse zdac itp, mało bledow popełniałem. Aż przyszedł czas na egzamin wewnetrzny, myslalem ze jestem dobrze przygotowany a tu zonk!.
Instruktor az 3 raz musiał interweniowac, za pierwszym razem chciałem wymusic pierwszenstwo skrecajac w lewo w osiedle samochodowi jadacemu z naprzeciwka.Myśle sobie co ja zrobiłem i nagle cos sie zemna stało, zacząłem ciagle mysleć o tym zeby nie popelnic jakiegos kolejnego bledu(o niczym innym), i bah kolejne wymuszenie pierwszenstwa (wyjezdzalem z osiedla w prawo i przedemna jechal samochod co tez skrecal w prawo i ja niewiem czemu pojechałem za nim, zamiast sie upewnic czy nic nie jedzie).Se mysle po zawodach, ale mysle sobie moze jak bede jachal do konca ladnie to mi zaliczy instruktor bo w koncu mnie lubi =] , a tu bah kolejne wymuszenie na swiatłach....

I powiedzcie mi dlaczego sie tak stresowalem?
Na jazdach szlo mi wszystko pieknie a tu co? Popelnialem banalne bledy.
Intruktor zaliczyl mi egzamin, lecz powiedzial zebym sobie dodatkowe jazdy dokupil przed egzaminem(tak tez zrobie),powiedzial ze widzi we mnie duzy potencjal na kierowce i normalnie by innym nie zaliczyl

Ale co mi z tego ze zdałem, skoro po tym egzaminie dostalem takie dola ze nawet mi sie nieche isc zlozyc papierow do MORD'u , bo po co? Zwątpiłem w siebie i w swoje umiejetnosci?

I wedlug was jak sobie poradzic z takim stresem,strachem na egzaminie panstowym?
Senty
 
Posty: 70
Dołączył(a): sobota 06 października 2007, 14:44
Lokalizacja: KRK

Postprzez tom634 » środa 17 października 2007, 19:10

Przeczytać ustawę z dnia 20-go czerwca 1997-go roku "Prawo o Ruchu Drogowym" oraz ustawy i rozporządzenia pokrewne. Mi to pomogło :D
Na co dzień wyciągam 1 obrót na sekundę. :D
Avatar użytkownika
tom634
 
Posty: 530
Dołączył(a): wtorek 29 maja 2007, 21:55
Lokalizacja: WORD Toruń

Postprzez niggas » środa 17 października 2007, 19:49

Stres to w moim przypadku chyba największy problem. Nie mam pojęcia jak sobie z nim poradzić. Staram się mobilizować, mówić, że skoro mogę zdać za 2, 3... razem to czemu nie za pierwszym. Ale mimo wszystko to cholerstwo wraca. Chyba za bardzo się przejmuję....
Świeżo upieczony kierowca.
8.06.2007 - 1 wykład
5.07.2007 - 1 jazda
24.09.2007 - zdany egzamin wew.(1)
26.10.2007 - pierwszy egzamin, teoria (0)+ praktyka - ZDANY :)
(2007-10-31) Prawo Jazdy: przyjęto wniosek, trwa postępowanie administracyjne.
Avatar użytkownika
niggas
 
Posty: 20
Dołączył(a): wtorek 23 stycznia 2007, 16:49
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez assik » środa 17 października 2007, 19:50

Cos w tym jest...bylo fajnie,zadnych glupich bledow,a przyszedl czas na egzamin wewnetrzny z jazd i...masakra! :D Ruszylam i od razu dwa bledy ,ktorych wczesniej nie popelnialam-zaglowka nie ustawilam,swiatel nie wlaczylam.Jade dalej-zmienilam pas na ciaglej,troche dalej-zmienilam pas na przejsciu,jade dalej...bah znowu,kierunkowskaz nie wlaczony.Wewnetrzny to byla masakra...potem dodatkowe godzinki i w ogole nie bylo takich idiotycznych bledow jak na wewnetrznym (no dobra,moze poza jednym :D - notorycznie wjezdzalam w jednokierunkowe zapominajac patrzec na znak ,ze to jednokierunkowa...przy wyjedzie z uliczki glupialam nie wiedzac jak sie ustawiac skrecajac w lewo,bo nie wiedzialam czy to jednokierunkowa czy nie :P i tak jednego dnia z 5 razy :D Im bardziej staralam sie obiecywac sobie ,ze nie popelnie znowu tego bledu,tym czesciej go popelnialam)
Wystarczy jeden glupi blad...nerwy,jest glupio ,ze sie popelnilo taki idiotyzm i nastepne bledy gotowe-taki automat :) Juz wiele razy mialam okazje sie o tym przekonać.Grunt to być świadomym jakie popelnia sie bledy,pisać o tym,mowić,przyznawać sie.Troche samokrytyki do swojej jazdy,a nie podejscie typu : "wszystko dobrze robie,a instruktor ciagle sie czepia i wydziera na mnie bez powodu" Jak tak patrze teraz na ten swoj kurs to jednak mysle ,ze bylam moze az zbyt krytyczna do swojej jazdy i popelnianych bledow-strasznie duzo mialam w sobie ambicji,ktora az mnie rozpierala :)

I powiem wam cos szczerze:prawde mowiac nie spieszylo mi sie do zdobycia prawka,caly czas mowilam sobie ,ze jak nie zdam to i tak w sumie jeszcze lepiej ,bo przynajmniej pojezdze sobie jeszcze tym cudenkiem (elką ,ktora jazde tak polubilam :) ) :) ,nie mialam zadnej presji pod kątem finansowym-opłat za egzaminy,nikt ze znajomych tez nie wywieral na mnie jakiejs presji ,ze trzeba zdac za pierwszym razem.Balam sie za to teorii-to musialam zdac, bo podswiadomosc mi mowila,ze jesli to zawale to obciach,przypał,wstyd i w ogole porażka....dlatego denerwowalam sie przed teorią bardzo...nerwowo przegladalam testy do ostatniej minuty.Praktyka mi "wisiała".Moze glupie myslenie ,ale jak widać pomogło.Nie balam sie praktyki ,bo bylam dobrze na kursie przygotowana juz,cala w tym zasluga instruktora :) W domu przeczytalam jedną ksiazke na temat calego egzaminu (polecam "Jak zdać na prawo jazdy.ABC egzaminu"troche o psychologii tez tam jest,duzo rzeczy dowiedzialam ktorych nie znalazlam w internecie ) ,drugą o przepisach,a trzecią o skrzyzowaniach.Dodatkowo przegladalam to wlasnie tutaj forum od deski do deski codziennie.Oplacalo sie,na praktyce bylam pewna i egzaminator nie moglby mnie zagiąć ,bo juz chyba doslownie o wszystkich roznych dziwnych sytuacjach czytalam.
Na poczatku to nawet nie cieszylam sie tak bardzo ze zdanego egzaminu...potem dopiero jakos to do mnie dotarlo: "dziewczyno co ty rozmyslasz...zdalas za pierwszym razem!,jestes jedna z tych 30% ktorzy zdaja w Białym za pierwszym ! :) Masz to co chcialas-prawko!po to robilas ten kurs! " Na pewno pisalabym tu zupelnie inaczej gdyby moj kurs był jakiś uciążliwy albo trafilabym na nieodpowiednią osobe.Wtedy mowilabym : "jak dobrze,ze w koncu ten strasznie dlugi i uciazliwy kurs i egzamin mam za sobą" A że było zupelnie inaczej to piszę jak piszę :) Szkoda mi troszke ,ze juz ten caly kurs mam za sobą.Byl kurs-byl cel-zdobycie prawka.Minal kurs,cel osiagniety i pozostala taka hmm nicość :)
Ta cala atmosfera oczekiwania na egzamin,tydzien przed egzaminem,dzien przed egzaminem,dzien egzaminu,jazdy tuz przed egzaminem...moglabym to przezyc jeszcze raz,bo naprawde adrenalina i emocje skaczą wtedy nieźle :) To napięcie w dniu egzaminu-sniadanie nie moze przejsc przez usta,w brzuchu czuje ,że mi coś ciągle wierci i kłuje.Tak to wlasnie bylo :) Szczerze mowiac to w dniu egzaminu nie mialabym za bardzo czasu rozmyślać -od rana wstalam i na jazdy popędziłam,wrocilam to myslalam o tych jazdach tamtego dnia,zostalo moze jakieś 15 min ,wpadlam na forum,zadzwonilam po taxi....i w droge :) Naprawde nie bylo czasu na rozmyslania...tylko w drodze do WORDu.
ps. Ciekawa jestem na jak dlugo pozostanie mi sentyment do eLek-moze dopoki mi nie zajedzie ktoras drogi ,hehe :D ;)
26.06.07 -rozpoczęcie kursu
31.07.07-pierwsze 2h jazd :D :lol:
21.08.07 -pierwsza kolizja za kierownica :shock: "puk" w mój zderzaczek...
27.08.07-egz. wewn.
8.10.07 -egz. panstw. teoria+praktyka - "WYNIK POZYTYWNY" :D :D :D
Avatar użytkownika
assik
 
Posty: 459
Dołączył(a): wtorek 31 lipca 2007, 20:58
Lokalizacja: B-stok

Postprzez Senty » środa 17 października 2007, 20:02

tom634 napisał(a):Przeczytać ustawę z dnia 20-go czerwca 1997-go roku "Prawo o Ruchu Drogowym" oraz ustawy i rozporządzenia pokrewne. Mi to pomogło :D


Niewiem po co mialbym to czytac , poniewaz przepisy znam dobrze , tylko po pierwszym moim glupil bledzie nagle wylaczylo mi sie myslenie... i zacząlem popelniac kolejne.
Teorie wewnetrzna na 0 bledów napisalem =]
Senty
 
Posty: 70
Dołączył(a): sobota 06 października 2007, 14:44
Lokalizacja: KRK

Postprzez jolly » środa 17 października 2007, 20:09

assik napisał(a):Na poczatku to nawet nie cieszylam sie tak bardzo ze zdanego egzaminu...potem dopiero jakos to do mnie dotarlo: "dziewczyno co ty rozmyslasz...zdalas za pierwszym razem!,jestes jedna z tych 30% ktorzy zdaja w Białym za pierwszym ! :) Masz to co chcialas-prawko!po to robilas ten kurs! " Na pewno pisalabym tu zupelnie inaczej gdyby moj kurs był jakiś uciążliwy albo trafilabym na nieodpowiednią osobe.Wtedy mowilabym : "jak dobrze,ze w koncu ten strasznie dlugi i uciazliwy kurs i egzamin mam za sobą" A że było zupelnie inaczej to piszę jak piszę :) Szkoda mi troszke ,ze juz ten caly kurs mam za sobą.Byl kurs-byl cel-zdobycie prawka.Minal kurs,cel osiagniety i pozostala taka hmm nicość :)

U mnie było tak samo.. Też mi za bardzo nie zależało na zdaniu. Po opowieściach wielu osób o "strasznych egzaminatorach" byłam nawet trochę zwiedziona,że trafił mi się łagodny. Nadal z sentymentem oglądam się za elkami;p
A przed egzaminem nawet nie miałam czasu na denerwowanie się bo egzamin był na 15 a przed nim miałam jeszcze dużo spraw do załatwienia (w tym szkołę;p).
Nie ma co się denerwować, jak nie za pierwszym to za kolejnym się uda :)
jolly
 
Posty: 8
Dołączył(a): piątek 14 września 2007, 20:38
Lokalizacja: Białystok

Postprzez scorpio44 » środa 17 października 2007, 20:39

Senty napisał(a):Niewiem po co mialbym to czytac , poniewaz przepisy znam dobrze

:D :D :D
To doświadczeni kierowcy powodują często wypadki właśnie dlatego, że wychodzą z takiego baaaaaardzo błędnego założenia. A co dopiero świeżak.
scorpio44
 
Posty: 6964
Dołączył(a): piątek 05 lipca 2002, 11:54
Lokalizacja: Elbląg

Postprzez assik » środa 17 października 2007, 22:16

Senty napisał(a):[
Niewiem po co mialbym to czytac , poniewaz przepisy znam dobrze , tylko po pierwszym moim glupil bledzie nagle wylaczylo mi sie myslenie... i zacząlem popelniac kolejne.
Teorie wewnetrzna na 0 bledów napisalem =]

Nie podoba mi sie takie podejscie..nie wiem czy wiesz,ale zdana teoria o niczym nie swiadczy,bo wiekszosc te pytania wykuwa na pamięć ,a wsrod tych pytan nie ma wiele dotyczących innych przepisow.
26.06.07 -rozpoczęcie kursu
31.07.07-pierwsze 2h jazd :D :lol:
21.08.07 -pierwsza kolizja za kierownica :shock: "puk" w mój zderzaczek...
27.08.07-egz. wewn.
8.10.07 -egz. panstw. teoria+praktyka - "WYNIK POZYTYWNY" :D :D :D
Avatar użytkownika
assik
 
Posty: 459
Dołączył(a): wtorek 31 lipca 2007, 20:58
Lokalizacja: B-stok

nie ma co sie stresowac

Postprzez Patsy » środa 17 października 2007, 22:30

Przede wszystkim staraj się tym nie przejmować :) bo u Ciebie zaobserwowałam, że chodzi o nerwy a nie umiejętności, skoro na jazdach dobrze ci szło to super, tylko dlatego, że były na luzie, a jak się zaczyna egzamin zaczynaja sie równiez nerwy, co jak nie zdam, itd wtedy na tym sie koncentrujesz i myslisz o błedach jakie mozna popełnic zeby nie zdać i potem w efekcie sie nie zdaje :? błędne koło sie zamyka.

Moje rady na egzamin : to nie myśl, że to egzamin, spróbuj zaprzyjaźnic sie z egzaminatorem dzieki temu bedzie luźniejsza atmosfera w aucie. Pamietaj, że przeważnie ludzie są dobrzy (egaminatorzy tez bo to w koncu ludzie) a jak są niedobrzy to po pierwsze :
1) nie sami z siebie tacy sa, tylko cos ich pchnęło do takiego własnie zachowania - np. w życiu cos nie wyszło
2)nie mają świadomości, że źle postępują, gdyż wszelkie zło pochodzi z niewiedzy

wiec głowa do góry :D trzymamy kciuki
Prawdziwy przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i powiedzieć:"Jestem w więzieniu w Meksyku"a on na to odpowie:"nic się nie martw, zaraz tam będe".
Avatar użytkownika
Patsy
 
Posty: 251
Dołączył(a): niedziela 01 kwietnia 2007, 19:17
Lokalizacja: śląsk

Re: nie ma co sie stresowac

Postprzez fibi » czwartek 18 października 2007, 10:25

fiona napisał(a):Moje rady na egzamin : to nie myśl, że to egzamin, spróbuj zaprzyjaźnic sie z egzaminatorem dzieki temu bedzie luźniejsza atmosfera w aucie.


Hmmm - zaprzyjaźnić się z egzaminatorem - nie wiem, czy to dobry pomysł, zwłaszcza jak na próbę zagadnięcia o przysłowiowej pogodzie egzaminator coś odburknie iemile - to moze tylko pogłębić stres. Moze lepiej potraktowac egzaminatora jak "mebel", który cało i zgodnie z przepisami trzeba dowieźć spowrotem do WORDu, nie przejmując się ewentualnym utyskiwaniem, że jazda mało płynna itd, nie przejmować, jeśli będzie jednym z tych, którzy wolą milczeć.

Assik miałam ten sam objaw, co Ty - stres przed teoretycznym nie do ogarnięcia (trzęsły mi się ręce na klawiaturze;) a przed praktyką wszystko minęło - po prostu nie wierzyłam, że zdam (nawet miałam przygotowane pieniądze, co by się zapisać od razu na kolejny termin;), nie musiałam nikomu nic udowadniać i nikt nie liczył na to, że zdam, podeszłam do egzaminu na luzie, zadnych trzęsących się nóg nad pedałami i zdałam. Myślę, że ludziom, którzy potrafią ukryć strach albo go po prostu nie czują (czują się przygotowani do egzaminu, nie liczą tylko na szczęście) - jest łatwiej zdać - ich pewność siebie po prostu w jakiś sposób działa również na egzaminatora. I też się nie cieszyłam myśląc sobie, że pewnie tylu ludzi lepiej jeździ ode mnie i ciągle oblewają, więc dlaczego mnie się fuksnęło. No i oczywiście zdany egzamin równał się z definitywnym końcem jeżdzenia elkami.
Tylko tego nie rozumiem:
Minal kurs,cel osiagniety i pozostala taka hmm nicość
ale chyba nie uważasz, że to koniec drogi? Ze już wszystko umiesz, wiesz, że nie ma już wyzwań jeśli chodzi o kierowanie autem? Jeździsz w ogóle? Nie wiem, jak Ty, ale dla mnie omimo, że etap uczenia się w elce za mną, to tak naprawdę do nauki jeszcze mnóssstwo rzeczy, a wyzwań nie lada za kierownicą :)

Senty ta rada o czytaniu PoRD nie jest głupia - nie chodzi o to, czy znasz już wystarczająco przepisy czy nie - to może być sposób właśnie na ukojenie nerwów, tak samo dodatkowe jazdy - nawet jeśli umiesz już w swojej ocenie wzystko, zeby zdać egzamin - to parę doszkalających jazd pozwoli Ci na większą pewność siebie, może na większą swobodę jazdy, na nie wypadnięcie z wprawy. A idąc na egzamin - porzuć ambicjonalne podejście typu: "muszę zdać za 1wszym razem, bo wszyscy kumple tak zdali", "muszę coś udowodnić" - nic nie musisz - egzamin to tylko środek do celu, zwykły obowiązek, który trzeba przejść, żeby móc potem jeździć, a jak już na egzaminie jakiś błąd popełnisz - to nie rozpamiętuj go przez dalszą jazdę, bo tylko będziesz się dręczyć i stracisz koncentrację, skup sie na znakach, ruchu na drodze i dopóki nie wrócisz do WORDu i nie zgasisz silnika nie pozwól sobie na myślenie, że się udało czy się nie udało. No i najpierw zapisz się na egzamin - nie ma co tego odwlekać i dłużej się dręczyć myśleniem, co by bylo gdyby :)
"...z wiarą w następny zakręt drogi,
co znów okaże się nie ten...
w tajne przymierze z panem Bogiem,
naszego trudu ... jakiś sens..."
fibi
 
Posty: 163
Dołączył(a): czwartek 07 grudnia 2006, 13:52

Re: nie ma co sie stresowac

Postprzez assik » czwartek 18 października 2007, 11:21

fibi napisał(a):[ ale chyba nie uważasz, że to koniec drogi? Ze już wszystko umiesz, wiesz, że nie ma już wyzwań jeśli chodzi o kierowanie autem? Jeździsz w ogóle? Nie wiem, jak Ty, ale dla mnie omimo, że etap uczenia się w elce za mną, to tak naprawdę do nauki jeszcze mnóssstwo rzeczy, a wyzwań nie lada za kierownicą :)

Nie rozumiesz,chodzi mi o to ,ze cel osiagniety czyli zdobylam prawko-czyli to po co szlam na kurs.Jazda eLką to byla zabawa ,mile i pozyteczne spedzenie czasu (tak wlasnie dla mnie bylo,nie wiem jak dla innych) ,początki jezdzenia zawsze sa najciekawsze,zwlaszcza gdy jezdzi sie samochodem ,za ktory sie nie odpowiada.Potem-dostajesz prawko,wlasny albo czyjs samochod,zaczynasz sie obawiac ,zeby tylko nie zadrasnąć autka,jestes zdany tylko na siebie.Dlatego to juz taką zabawą nie jest jak sam kurs na prawko.Nikt ci obok nie pomaga,nie uczy (no chyba,ze jakis rodzic obok,ale to 'uczenie' konczy sie na uwagach typu "uwazaj dziura!!!!co robisz,hamuj!!!!!!o matko!!!"),nie zartuje z bledow itp.To juz nie to co na kursie pelen luz :) Wlasnie tej zabawy i duzej motywacji do pierwszych krokow jazdy autkiem mi brakuje juz teraz :P A wszystko dlatego,ze caly kurs byl dla mnie jakiegos rodzaju rozrywka tak naprawde,a nie nauką w prawdziwym tego slowa znaczeniu,serio :)
26.06.07 -rozpoczęcie kursu
31.07.07-pierwsze 2h jazd :D :lol:
21.08.07 -pierwsza kolizja za kierownica :shock: "puk" w mój zderzaczek...
27.08.07-egz. wewn.
8.10.07 -egz. panstw. teoria+praktyka - "WYNIK POZYTYWNY" :D :D :D
Avatar użytkownika
assik
 
Posty: 459
Dołączył(a): wtorek 31 lipca 2007, 20:58
Lokalizacja: B-stok

Postprzez _Sylwan_ » czwartek 18 października 2007, 16:55

Byl kurs-byl cel-zdobycie prawka.Minal kurs,cel osiagniety i pozostala taka hmm nicość Smile

No to nisko sobie próg postawiłaś. Bo prawdziwy kurs przechodzimy na samodzielnej jeździe.

A wracając do stresu to najlepszy sposób na to to taki że jedziemy z kolegą bez stresu. Ja wiem że nie wszystkim to tak łatwo przechodzi ale mi pomogło. No i samo to że jak ktoś już zdał za 1 to dlaczego nie mogę to być ja ?
Obrazek
Avatar użytkownika
_Sylwan_
 
Posty: 239
Dołączył(a): niedziela 01 lipca 2007, 21:49
Lokalizacja: Tarnów

Postprzez assik » czwartek 18 października 2007, 18:44

_Sylwan_ napisał(a):
Byl kurs-byl cel-zdobycie prawka.Minal kurs,cel osiagniety i pozostala taka hmm nicość Smile

No to nisko sobie próg postawiłaś. Bo prawdziwy kurs przechodzimy na samodzielnej jeździe.

O co ci chodzi ? Chyba napisalam wyraznie,ze samodzielna jazda juz nie jest zabawą ,a to chyba wyraznie swiadczy o tym ,ze wyglada inaczej niz jazda na kursie.Niejednokrotnie pisalam tutaj swoje obawy co do samodzielnej jazdy po kursie,wiec nie wmawiaj mi ,ze nie zdaje sobie z tego sprawy.Nie irytuj mnie czytając dwa zdania na 20 lub po prostu naucz sie wyciagac wnioski z postow,bo jak narazie to za wysokie progi na twoje nogi z tego co widze.
26.06.07 -rozpoczęcie kursu
31.07.07-pierwsze 2h jazd :D :lol:
21.08.07 -pierwsza kolizja za kierownica :shock: "puk" w mój zderzaczek...
27.08.07-egz. wewn.
8.10.07 -egz. panstw. teoria+praktyka - "WYNIK POZYTYWNY" :D :D :D
Avatar użytkownika
assik
 
Posty: 459
Dołączył(a): wtorek 31 lipca 2007, 20:58
Lokalizacja: B-stok

Postprzez niggas » czwartek 18 października 2007, 20:03

no i dzisiaj się przekonałem... był stres, ostatnie godziny przed egzaminem i jeździłem gorzej niż za pierwszym razem. wątpię abym zdał ten egzamin w takiem dyspozycji... :x
Świeżo upieczony kierowca.
8.06.2007 - 1 wykład
5.07.2007 - 1 jazda
24.09.2007 - zdany egzamin wew.(1)
26.10.2007 - pierwszy egzamin, teoria (0)+ praktyka - ZDANY :)
(2007-10-31) Prawo Jazdy: przyjęto wniosek, trwa postępowanie administracyjne.
Avatar użytkownika
niggas
 
Posty: 20
Dołączył(a): wtorek 23 stycznia 2007, 16:49
Lokalizacja: lubelskie

Postprzez Mycha » piątek 19 października 2007, 08:58

niggas: jestem tydzień przed egzaminem i już mam ten objaw o którym piszesz. Jednak wczoraj się wzięłam za siebie (w końcu w reklamie telewizyjnej babki stoperan łykają dopiero dzień przed egzaminem, a nie tydzień przed ;)). Co zrobiłam? Najpierw poszłam do apteki i poprosiłam coś uspokajającego, co nie zakłuca sprawności kierowców. Później siadłam z mężem i wmawiałam sobie, że umiem jeździć, a mąz mnie w tym utwierdzał. Moja samoocena znów wzrosła :) W czasie jazdy całą drogę opowiadałam co robię, kto kiedy ma pierwszeństwo itd. Po kilku razach gdy zapytałam instruktora czy dobrze myślę powiedział, że bardzo dobrze, ze jakbym coś źle mówiła, to by mnie poprawił na pewno :) Ta akurat nauka była nakierowana na to, że uczę się w innym mieście niż zdaję (swoją drogą jest to bardzo niesprawiedliwe :/) i muszę w 100% jeździć na znaki i przepisy, a nie na pamięć :). Bez tego mówienia zastanawiałabym się ile razy udało mi się przejechać bezkolizyjnie, a ile razy wiedziałam jak powinnam jechać.
WYdaje mi się, że najważniejsze to uwierzyć w siebie. Moje głupowate błędy jeszcze przedwczoraj wynikały głównie ze stresu, z nastawienia, że jak egzamin tak blisko to MUSZĘ juz jeździć idealnie i to wstyd popełniać błędy. Odczuwałam tak dużą presję i lęk, że zamiast lepiej - jeździłam gorzej.
Wczoraj zmieniłam sposób myślenia. I szło już dużo lepiej. Nie było błędów skutkującym powrotem do WORDu :)
Na koniec jazdy zapytałam instruktora: dzisiaj ile razy byśmy wrócili do WORDU? ANi razu! :)
Aha, jeszcze jedno: całe skupienie zamiast nakierować na niepopełnianie błędów, to na obserwacje dokładną drogi, znaków i otoczenia. Niby żadna różnica, ale... podstawowa :D nie myslałam o tym, żeby nie popełniać błędów, tylko o tym, żeby poprawnie jeździć. Bardzo suptelna, ale znacząca różnica. Ni emyśląc o błędach - nie popełniałam ich (nie, no drobne były, np. jeszcze ze 2 razy zdarzyło mi się nie zredukować biegu). Trzeba miec myślenie nastawione na cel, a nie na unikanie czegoś.
Dobra - wykład wykładem - teraz sama nie mogę zapomnieć o tych zasadach - szczególnie w dniu egzaminu :)
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Mycha
 
Posty: 187
Dołączył(a): piątek 12 października 2007, 21:06

Następna strona

Powrót do Egzamin na prawo jazdy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości