* Zaloguj się   * Zarejestruj się * FAQ    * Szukaj

Dzisiaj jest wt wrz 30, 2014 17:25

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: i nie zdany
PostZamieszczono: pn gru 07, 2009 16:56 
Offline

Rejestracja: pn gru 07, 2009 16:40
Posty: 1
Dziś miałam ten nieszczęsny egzamin, teoria+praktyka, o ile teoria poszła bez problemu to jazde zawaliłam, a najgorsze, że sama sobie jestem winna. Stres wziął mnie już wczoraj, sama się tylko niepotrzebnie podkręcałam, wyobrażając sobie czarne scenariusze i przyszło dziś tam stanąć w poczekalni, słuchać różnych opowieści i przestróg i było tylko gorzej. Wymarzyłam sobie nuerek auta kiedy tak patrzyłam na ten plac i ku mojemu miłemu zaskoczeniu wyczytują mnie i ten numerek, podchodzę, jest zimno, za chwile idą dwaj panowie, jeden młodszy, drugi starszy z paierochem, modlę się oby ten młodszy, nie..starszy, no trudno, ale jakoś tak w miarę pozytywnie do mnie się odnosił, wskazałam bez problemu światełka i pod maską, podjechał mi na łuk, siadłam za kierownicą i jakoaś taka niemoc, poprawiłam fotel, te cholerne lusterka, zapomniałam o zagłówku, chwila zupełnej pustki, zrobiłam pierwszą głupotę spuściłam ręczny zamiast wbić najpierw bieg, no ale nie ma tragedii, trzymam nożny, więc myślę spoko byle teraz nie zgasł, ostatnie myśli typu o Boże co ja tu robię?! i do przodu, nie wiem jak i kiedy ale wszystko poszło dobrze, bez żadnej korekty, ale czułam się jakby to było poza mną, wsiada Pan, każe jechać w lewo, prosto, na górkę, tu też bez problemu, ale nagle znowu stres, mam problem z tym żeby dalej jechać, panienka wyskakuje mi przed maskę facet hamuje, ale [pozwala jechać dalej, na pierwszej możliwej zawrotce, wjeżdżam zbyt szybko i po ptakach


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt maja 18, 2010 13:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 18, 2010 12:40
Posty: 1
Witam.

Również podzielę się wrażeniami z egzaminu.

Zdecydowałem się zdawać teorię osobno i praktykę osobno, tak dla pewności. Teorie zdałem bezbłędnie 7 maja 2010, po czym od razu w WORDzie zapisałem się na egzamin praktyczny.
Otrzymałem termin 14 maja 2010, czyli za 6 dni.
W dniu egzaminu starałem się w jakoś o tym nie myśleć, przyjechałem do Rzeszowa i pod WORDem oczekiwałem na swoją kolej. Nie stresowałem się jakoś, dopiero gdy z głośnika wyczytali moje nazwisko coś mnie złapało i zacząłem się stresować :D
Podszedłem do samochodu, egzaminator sprawdził dowód osobisty i kazał mi sprawdzić poziom płynu chłodniczego i działanie świateł drogowych. Z tym problemu nie było.
Przyszedł czas na łuk. Nie miałem z nim nigdy problemów wcześniej, więc tak samo na egzaminie, mimo stresu wykonałem go bezbłędnie. Później ruszanie z ręcznego też elegancko.
Przy wyjeździe z WORDu (nakaz w prawo) stałem z 2 minuty, nie mogłem złapać momentu do wyjechania, a ruch był spory. Bałem się że wymuszę pierwszeństwo i wrócę do domu właściwie przed wyjazdem na miasto. No ale udało się, wyjechałem. Potem od razu na przejazd kolejowy, jakaś wąska droga, zawrócenie z wykorzystaniem podjazdu jakiegoś i znów przez tory.
Później już nie pamiętam dokładnie drogi, wiem że wjeżdżałem na drogę tą obok WORDu (pod wiaduktem). Tam zawsze spory ruch, na szczęście jeden życzliwy kierowca ustąpił i mogłem bez problemu wyjechać (chwała mu za to xD).
Później jazdy jednokierunkowymi, wąskimi uliczkami, później egzaminator chciał sprawdzić czy nie wjadę na zakaz, później znowu zawracanie 'na 3', i parkowanie skośne (wrrr, zatrzymałem się do parkowania a jakieś cioty z tyłu zaczęły trąbić -.-). No parkowanie też dobrze. Na rondzie 3 razy jechałem, raz była sytuacja dość dziwna, przyznam ze nie spotkałem się z takim czymś, ale egzaminator najpierw trochę mnie 'zjechał' lekko, ale po chwili pomógł mi opanować tą sytuację.
Ogólnie egzaminator wyglądał jakby miał dość (xD), nie był zbyt miły, ale widziałem że on wcale nie chciał mnie na siłę oblać.
Kilka razy samochód mi zgasł (z 3?) ale egzaminator nie liczył mi tego jako błąd, w sumie nawet nic nie powiedział.
Momentami walił tekstami typu "niech pan chociaż raz podczas tego egzaminu użyje rozumu" (:D), ale wiem że nie szukał tylko powodu żeby mnie ulać i nieraz coś doradził.
Myślę że był w porządku, byłem zaskoczony, bo po naczytaniu się na forum, jak i opowieści kolegów że egzaminatorzy to wściekłe bestie które wykorzystają każdą żeby kogoś ulać, myślałem że będzie strasznie. Ale jakoś się udało, zakończyłem egzamin z wynikiem pozytywnym, za pierwszym razem 8).

Pozdrawiam wszystkich i tym którzy dopiero będą zdawać radzę nie przejmować się zbytnio opowieściami że wszyscy egzaminatorzy są straszni.

_________________
1 marzec 2010 - zapisanie się na kurs na kategorię B
7 maja 2010 - egzamin teoretyczny (zdany)
14 maja 2010 - egzamin praktyczny (zdany, za 1 razem xD)
24 maja 2010 - odebranie prawka :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: czw cze 10, 2010 13:43 
Offline

Rejestracja: czw cze 10, 2010 13:01
Posty: 1
Dziś miałem egzamin teoria + praktyka to i to zdane pozytywnie Smile

Teoria zaczeła sie o 10, poszla bez problemu.
Wyszedlem na dwór stoje sobie i czekam mineło jakies 7 minut, 10.22 słysze ze jestem proszony do samochodu numer 4 to ide.
Stoje sobie widze idzie jakis starszy pan ok 65lat, przyszedl, pokazalem dowod, podpisalem sie, przedstawil sie Marian S. i karze mi sprawdzic wlew plynu chlodzącego i swiatla mijania bez problemowo Smile potem luk tez gites potem ruszanie pod górke i wyjazd na miasto...
oczywiscie skręcanie w prawo(nakaz) potem od razu slysze "zawróć na tym skrzyzowaniu" a nie tak jak inni to mowia "na najblizszym mozliwym skrzyzowaniu zawróć", zawracam jade, potem w prawo na jakies osiedle, zawracanie z wykorzystaniem biegu wstecznego(nie wiedzialem czy mam wykorzystac wjazd za mna czy na 3 wiec wybralem na 3 i nic nie powiedzial),jade i od razu w lewo na praking, parkowanie skosne, potem prosto i skrecanie w taka wąska uliczke tylko tam mozna skrecic w prawo, potem wyjazd i znak stop z nakazem w prawo, dalej na rondzie jana pawla na centrum i pod wiadukt na skrzyzowaniu na jalowego kolo torów, i komenda "prosze skręcic w prawo" wiec staje bo akurat z tej strony trzeba ustąpic wszystkim, no i skręcam w prawo jade prosto mijam shela, i tam jedyna mozliwosc to w prawo na wiadukt sląski, potem kolo wielkiej kaski w lewo na skrzyzowaniu do gory znowu na rondzie Jana Pawła, na Lublin tym razem, potem w prawo i tam kolo Wordu tylko na dole w lewo i znow w prawo tym razem na warszawska i prosto i "proszę skręcic w prawo na WORD i na parking i tyle:) i tak siedze, siedze on stawia same fajki na kartce wydarl ja daje mi i mowi to na dzis tyle a ja "zdałem?" a on "a czy ja powiedzialem ze nie?" to ja dziekuje i wychodze ale dalej nie wierze ze zdalem bo mi mowiono ze kartki sie nie dostaje jak sie zda no ale ide i czytam a tam 2 rubryki N-neg i P-poz i wszedzie na P-poz fajeczki wiec ja sobie mysle no zdalem i faktycznie zdałem Smile mialem jedna sytuacje ze stalem w korku i zboku mialem przystanek i stal mkp i nie popatrzylem ze ma wlaczony kierunek i ja ruszam a tu egzaminator mi hamuje i pyta czy on ma za mnie sie rozgladac a ja ze nie widzialem kierunku bo strasznie slonce swieci a on ze wie ale mimo wszystko trzeba uwazac na autobusy ale dlatego ze tak swieci nie uzna tego jako bląd Very Happy balem sie o to ale w rubryce przejazd kolo przystankow mam V na P-poz Smile ani jednego bledu na calej kartce:) Wiec zycze wszystkim by trafili na pana Sawułe wydaje sie grozny ale bardzo mily jest, czasami ma chamskie oddzywki ale wporządku Pan i przynajmniej nie mowi "na najblizszym mozliwym skrzyzowaniu..." tylko normalnie "na skrzyzowaniu w prawo" albo "za kioskiem w lewo" WIELKI POZYTYW DLA TEGO PANA
I powiem szczerze ze przed teoria sie trząsłe jak maly pies któremu zimno a jak juz podszedlem do auta to zapomnialem o stresie a myslalem o tym zeby niczego nie zawalic i bylo git dopiero po wyjsciu z auta w drodze do domu mnie wziela delirka Very Happy troszke tylko mi serducho zaczelo pikac jak zachamowal mi przed ty autobusem ale tak to NO STRESS Very Happy

Zycze wszystkim tego fajnego uczucia po zdaniu prawka za 1 razem Smile i radze aby sie nie stresowac bo to zmora egzaminow...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt cze 15, 2010 18:06 
Offline

Rejestracja: wt cze 15, 2010 16:45
Posty: 15
Wczoraj miałam egzamin godzina 10:30 teoria (bezbłędnie), po 11 praktyczny. Trafił mi się bardzo miły starszy pan. Musiałam pokazać światła awaryjne (jedynie je włączyłam, pan egzaminator nie domagał się, bym je pokazywała, bo padał deszcz), następnie poziom oleju i wlew oleju. Pan egzaminator pomógł mi otworzyć maskę i nawet mi ją przytrzymał hehe :) Wszystko odbywało się dosyć szybko, bo kropiło. Łuk bezbłędnie, ruszanie na wzniesieniu z ręcznego też ok, zaraz po wyjeździe pan egzaminator powiedział "na skrzyżowaniu w prawo", nie byłam pewna, czy dobrze jadę, zapytałam "tutaj?", pan egzaminator zapytał, czy ja w ogóle wiem, czym jest skrzyżowanie... :? No ale dobrze skręciłam, jedynie za niepewność dostałam jedną "fajkę". Trochę się tym zestresowałam, bo to było tuż za wyjazdem z WORDU. Potem szło gładko, trasa była bardzo łatwa :D Zawracanie na rondzie (tym z trzema wlotami, tam gdzie kiedyś będzie autostrada), przejazd przez przejazd kolejowy bez zapór ze znakiem STOP oczywiście, zatrzymałam się trochę za linią, na co pan egzaminator zwrócił mi uwagę, ale gdybym się zatrzymała przed linią mało co bym widziała, wolałam się zatrzymać trochę za :p No ale to była taka drobna uwaga. Trafiło mi się parkowanie prostopadłe, wykonałam je bezbłędnie. Byłam również na "kwadracie śmierci" (droga dwukierunkowa i jednokierunkowa, trzeba pamiętać o dobrym ustawieniu), przejazd przez rondo (na Radom) z drogi jednokierunkowej (drugi zjazd). Ogólnie moja jazda trwała jedynie 25 minut ale to chyba dlatego, że szybko się uwinęłam, bo był mały ruch, godzina była przedpołudniowa.
Dojechałam do Wordu, pan egzaminator powiedział, że "zrobiłam jeden błąd i zalicza mi egzamin" :D Hihi ale się cieszyłam! I nadal się cieszę oczywiście, bo to miało miejsce dopiero wczoraj :) Podziękowałam, pan powiedział "niech pani uważa na drodze" :) Kurcze takich egzaminatorów to ze świecą szukać!
Zdane za pierwszym razem! :D
Pozdrawiam wszystkich, którzy zdali i którzy będą zdawać! No i oczywiście pozdrawiam mojego pana egzaminatora! :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: wt lip 06, 2010 11:15 
Offline

Rejestracja: pt cze 11, 2010 10:30
Posty: 8
Witam
Własnie zdałem prawko za 3 razem. Do tej pory stres brał góre.
Dziś się udało.

Egzamin na 9, poprosili mnie o 9,20.
Egzaminotorem okazał się bardzo młody Pan, Paweł Ł.
Był miły, sympatyczny, mówił jasno i nie wprowadzał w błąd. Mogę mówić o nim w samych superlatywach.

Łuk - nie robiłem ponad miesiąc, miałem przerwe. Przy cofaniu krzyknął Pan "stop!", myślałem że to już koniec. Na szczęście tylko najechałem. Powtórka OK, wniesienie OK.
A teraz dla ciekawych opiszę trasę.

-Warszawska aż to skrzyżowania na Rudną, przejście kolejowe pod górke ze znakiem stop (chyba najtrudniejsze miejsce na egzaminach). Tam zawróciłem z wykorzystaniem biegu wstecznego i wróciłem na Warszawską z lekką przeszkodą (za mało gazu na "stop" bo pod górkę i prawie mi zgasł - dla ostrożnych - można z ręcznego)
-Następnie Warszawską w prawo na jakieś magazyny , tam zaparkowałem skośnie i wyjazd (znak stop).
-Znów Warszawską i na rondzie zawróciłem (pamiętać o wew pasie)
-Poźniej w prawo na Tarnów i w prawo ulicą Wyzwolenia na skrzyżowanie z Lubelską.
-Nastepnie w lewo i w prawo na Trembeckiego. Tam do końca i zawróciłem na raz :P.
-Następnie skręciłem w lewo na Siemieńskiego
-Jechałem prosto aż do Kosynierów i tam w prawo.
-Nastepnie dojechałem do skrzyżowania z Husarską i w prawo (wjechałem na kwadrat śmierci). Poźniej oczywiście w lewo (ustawić się na środku) i znów w lewo a tam ustawić się po lewej stronie (jednokierunkowa).
-I na końcu Partyzantów, Rycerska, Rondo i na Radom i do WORDU. Nawet trudna trasa ale z ominięciem korków. Nie wjeżdżałem do centrum.
Bardzo się cieszę z zdania i życzę pozostałym zdającym powodzenia i pamiętać: 50% niezdanych egzaminów to nerwy.
Pozdrawiam, szerokiej drogi.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt lip 27, 2010 16:59 
Offline

Rejestracja: wt lip 27, 2010 16:48
Posty: 1
Więc tak, miałam dziś egzamin.
Testy o 10.30 bezbłędnie, tylko ten gość niemiły.
Po około blisko godzinie czekania wezwano mnie na plac do samochodu 12.
Egzaminator był uprzejmy i nie chciał mnie ulać, a mógł już w zasadzie na placu.
Najpierw za mało wjechałam, a potem zgasł, ale przymknął oko.

Ruszanie pod górę bez problemu.
Potem włączyłam się do ruch, nie jeździłam trudnymi trasami, bez skrętów w lewo.
Jechałam po skręcie w prawo przez wąski przejazd, gdzie trzeba ustąpić tym z przeciwka na zwężonym odcinku jezdni.
Ale kazał zawrócić na rondzie i po pierwsze nie ustawiłam się na lewym pasie, a po drugie zdecydowałam się na jazdę, bo jakieś auto nie tylko włączyło kierunkowskaz, ale też przymierzało się do zjechania, zaczynało, jednak kierowca najwyraźniej się rozmyślił.
Nie jestem w stanie ocenić, zaczęłam coś tam hamować ale byłam zbyt zestresowana.
no i egzaminator na hamulec chyba tez dał i było po.
Szkoda mi strasznie, no ale cóż.
Może będzie lepiej przy drugim podejściu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: śr lip 28, 2010 22:26 
Offline

Rejestracja: pt lip 23, 2010 21:47
Posty: 2
Przed ponad tygodniem- egzamin teoretyczny 0 bledow i praktyczny za pierwszym razem. Po teorii zaczelam sie stresowac ale chlod na poczekalni schlodzil tez i stres. Egzaminator mlody, dosc oficjalny -pan Jarek B.Swiatelka mijania, nie pamietam jaki plyn, sygnal dzwiekowy. Na luku bylo raczej dobrze i na wzniesieniu tez bez problemu. Staralam sie koncentrowac na kierowaniu i uwagi egzaminatora traktowac raczej jako wskazowki do jazdy. Na szczescie dostawalam konkretne polecenia. Po wyjezdzie z Wordu zawrocic na najblizszym skrzyzowaniu a po chwili uslyszalam za przejsciem dla pieszych. Potem prosze kierowac sie na Tarnow -przed droga zapytalam czy to tu i uslyszalam w odpowiedzi- Pani mnie o to pyta?Od tego momentu wydawalo mi sie ze koniec egzaminu blisko i szczerze mowiac zwatpilam.Tym bardziej ze regularnie slyszalam -Zrozumiala pani polecenie?na pewno? Parkowanie prostopadle musialam powtorzyc- nie wiedzialam dlaczego do momentu gdy za drugim razem egzaminator nie zapytal czemu za pierwszym razem nie wlaczylam kierunkowskazu. Odpowiedzialam ze bylam pewna ze wlaczalam- naprawde mysle o tym i zwracam uwage zeby nie zapominac. Dowiedzialam sie ze mysleniem sie kierunkow nie wlacza i od tego momentu nabralam niemal pewnosci ze marne szanse na zaliczenie. W koncu osluchalam sie jak to ulewaja za mniejsze bledziki. Nieco zrezygnowana wykonywalam kolejne polecenia az do zajechania na parking WORD. I tam dostalam karteczke (na ktorej zaznaczone bylo na parkowaniu n przy pierwszej probie i p na drogiej) ze slowami egzamin zaliczony pozytywnie. W pierwszej chwili zatkalo mnie. Potem mialam ochote usciskac egzaminatora. Wtedy usmiech pod nosem zdradzil ze normalny ludz ten egzaminator.W koncu jak sie zastanowic to dosc stresujace gdy decyduja czy ktos nadaje sie na kierowce. Pomylka moze doprowadzic do tragedii... Ale poki co powodzenia wszystkim przystepujacym do egzaminu. Dobra szkola jazdy i troche szczescia na egzaminie tez sie przydaje. I moze jeszcze troche dobrej muzyki na odstresowanie ( mi osobiscie bardzo pomaga) :twisted:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: pt sie 06, 2010 11:59 
Offline

Rejestracja: pn lip 19, 2010 18:41
Posty: 16
Lokalizacja: Rzeszów
W poniedziałek o godzinie 9:00 odbył się mój trzeci egzamin praktyczny na kategorię B. Wywołany zostałem ok. 9:30. Trafiłem na młodego, dosyć groźnie wyglądającego egzaminatora. Do sprawdzenia kierunkowskazy i klakson. Łuk i wzniesienie bez problemu.

Przy wyjeździe oczywiście skręciłem w prawo. Egzaminator kazał mi jechać niemal pod słup "Rzeszów Żegna" czy jakoś tak. Na skrzyżowaniu miałem skręcić w lewo. Po tymże skręcie czekał mnie przejazd kolejowy ze znakiem "STOP'. Następnie kazał zawrócić z użyciem infrastruktury (kawał kostki brukowej). Na tym samym przejeździe kolejowym przede mną jechała inna L. Egzaminator miał do mnie pretensje, że przejechałem przez przejazd, chociaż powinienem stać przed nim. Dalej Warszawską w kierunku centrum. Przed rondem na ul. Marszałkowskiej na oznaczonym parkingu kazał zaparkować. Po wyjechaniu z parkingu kazał skręcić w lewo na skrzyżowaniu. Korek jak cholera, jak ja to zrobię pomyślałem. Jednak w końcu udało mi się skręcić w ul. Kochanowskiego. Później w ul. Sienkiewicza, Partyzantów, Piękną i Jasną (kwadrat śmierci). Na ul. Jasnej egzaminator zatrzymał mnie bo niemal urwałem lusterko samochodowi stojącemu na drodze. Chcąc wycofać nie spojrzałem do tyłu, a jechał tamtędy rowerzysta. Nie obyło się od wyzwisk ze strony tego pana. Dalej ul. Partyzantów, Rycerską, na rondzie w kierunku Lublina aż do skrzyżowania z ul. Trembeckiego. Koło Korala egzaminator kazał zawrócić bez zatrzymywania (pierwszy raz się z czymś takim spotkałem). Chcąc skręcić w ul. Siemieńskiego nie chciałem wymusić pierwszeństwa i tu pan egzaminator miał trochę pretensji ile mam jeszcze czekać. Potem w ul. Maczka, przez skrzyżowanie prosto aż do skrętu na Warszawską. Tam nie spojrzałem w prawo (skrzyżowanie równorzędne). Dalej Warszawską, zawróciłem, Warszawską w kierunku centrum, znów zawróciłem i do ośrodka WORD. Gdy już zaparkowałem, wysłuchałem ile błędów popełniłem od egzaminatora. Z niecierpliwością patrzyłem na kartkę z przebiegu egzaminu, na której było kilka negatywów. Egzaminator jednak stopniowo zaczął stawiać "fajki" pozytywne. Na koniec powiedział, że wynik egzaminu jest pozytywny.

Z tego miejsca chciałem podziękować temu panu za wyrozumiałość i cierpliwość.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw lis 11, 2010 00:16 
Offline

Rejestracja: śr lis 10, 2010 23:48
Posty: 1
Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Egzamin praktyczny zdawałam dziś (10.11.2010). Teorię zdałam tydzień temu z wynikiem pozytywnym (0 błędów). Nauka w 2 dni 2 razy po 490 pytań plus kilka testów po 18 pytań. Trzeba wyuczyć się na pamięć. Nie ma innej metody, chyba że ktoś z was zna to proszę pisać. Przyznam, że byłam bardzo zestresowana na teoretycznym ( podświadomie ;-) ) ale niepotrzebnie. W końcu to nie publiczne wystąpienie! Sam na sam z komputerem ;)
Pytania te same co w testach, które znajdziemy w internecie. Warto sprawdzić nawet 2 razy, jeżeli czas na to pozwoli ( mnie to uratowało ). Przejdę do egzaminu praktycznego. Egzaminator P. WłodzimierzZ. Podczas pierwszego łuku przy cofaniu nie dałam wstecznego. Kolejna próba udana. Przy cofaniu lekki spad - trzeba uważać żeby nie polecieć na pachołek. Przy podjeżdżaniu do przodu lekkie wzniesienie - może samochód zatrzymać się za wcześnie - delikatny gaz zalecany (łuk z liniami białymi po prawej stronie patrząc z poczekalni). Wyjazd z ręcznego łagodny, pomału i delikatnie. Dla niepewnych zalecam dodać więcej gazu i powoli puszczać sprzęgło. Na wzniesieniu włączyć kierunkowskaz w prawo (nakaz jazdy). Światła mijania włączyć przed łukiem! Na mieście spokojnie i pomału. Słuchać, pytać w razie niewiadomej. Najważniejsze - nawiązał kontakt z egzaminatorem! Nie bać się tej osoby i pokazać, że wiemy gdzie jesteśmy i po co. Nie pokazywać strachu i lęku - taki kierowca jest niedopuszczalny na drogach i sprawia zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu!

Jeżeli, ktoś ma pytania służę pomocą i radą (choć jako niedoświadczony kierowca ;-) - lecz dla nas , początkujących ). pozdrawiam, Kamila


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw gru 09, 2010 14:06 
Offline

Rejestracja: czw gru 09, 2010 13:39
Posty: 3
Teoria i praktyka.
Teoria godzina 10
Wchodzimy, 10 stanowisko ;) test próbny anulowałem jak tylko skończył tłumaczyć obsługę tego panelu> 3min i pytania zrobione, szybki powrót i sprawdzanie i czekałem, aż ktoś skończy i wtedy ja także powiedziałem, że skończyłem.
Na poczekalni czekałem jakieś 40min - Wyczytał mnie do samochodu 15, podchodzi młodszy gość - Jarosław Ch. Mówi żebym wsiadał do auta, podpisałem, mówi olej silnikowy i światła awaryjne. Wychodzę, otwieram - chciałem schować portfel to powiedział "Bolo, z życiem" ja się spytałem skąd zna ksywę, ale od razu sam sobie odpowiedziałem - "aha, email". Przytrzymał maskę, pokazałem tylko bagnet/wskaźnik i nie zacząłem mówić regułki, a kazał zamykać. Włączyłem awaryjne i kazał powiedzieć, które to się świecą już przy aucie. Poczekałem przy łuku(tak kazał) podjechał i kazał się przygotować. Pasy>światła mijania i robimy łuk - szybko poszedł, wsiadł i mówi - dynamiczna jazda = łatwa trasa, pojechałem, podjazd pod górkę prosty. Nakaz w prawo, więc jadę.
Warszawska>Skrzyżowanie ze startomiejską(teraz są tam światła)>zawracamy>Barwinek>najbliższa możliwość w prawo(u. Przy Torze)>Na skrzyżowaniu w lewo(Ciasna - miałem banie, bo nie wiedziałem który to wjazd i dość późno włączyłem kierunkowskaz)>zawracamy z wykorzystaniem biegu wstecznego>Dalej w lewo(Przy Torze), najbliższa w prawo>Miłocińska>tutaj poczekałem chwile bo jechał pociąg i pod wiaduktem kierowcy się na siebie darli to luz>ręczny i czekamy ;) > Przyszło do ruszania>Lkę z przeciwnej strony na górce>"Czego nie jedziesz?" to ja - nie chciałem przypadkiem wymusić i od razu ognia, 40 na liczniku było zaraz za wiaduktem ^^ > Wyjazd>nie chciałem wymusić przed ciężarówką to poczekałem trochę, ale ktoś się włączał to ja też GAZ> koła mielą i jadę>polecenie w lewo na skrzyżowaniu>chciałem zmienić na lewy pas>ale mało brakowało i bym wymusił przed tym który był za mną>odbiłem>poczekałem i gaz>skręt na Staromiejską>światła prosto>Trębeckiego> jazda prosto> zawrócenie bez zatrzymania z wykorzystaniem bramy po lewej>Wyjazd w lewo>Siemieńskiego(egzamin jechał tak jak ja i dał kierunek w lewo a jechała prosto)>światła prosto>za przystankiem w prawo(Kosynierów)> parkowanie prostopadłe>Husarska>Jasna(jednokierunkowa, polecenie że jedziemy w lewo na Partyzantów - ustawić się do lewej trzeba)>Kwadrat śmierci>Sienkiewicza>Rycerska>rondo>Radom i przy WORD>wjeżdżamy tak jak ten czerwony samochód wyjeżdża>jedziemy>na parkingu mnie poganiał>ale powiedziałem, że 20 ^ to kazał już zignorować>prowadził mnie przez plac>przy końcu kazał zostawić na biegu i ręczny zaciągnąć>światła i silnik>"W końcu dobra jazda, zdałeś Bolo".

_________________
(12/09/10-Urodziny)Teoria , 4min - 0 błędów. Praktyka - 0
(12/14/10) Prawo Jazdy:: Przyjęto wniosek - trwa postępowanie administracyjne.
(12/20/10) Prawo Jazdy do odbioru w Urzędzie.
(12/20/10) Niepoprawne dane, brak spraw w toku lub dokument wydany.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt gru 14, 2010 13:26 
Offline

Rejestracja: wt gru 14, 2010 12:31
Posty: 1
witam, ja zdawalam w dniu dzisiejszym, tj. 14 grudnia. najpierw zdalam egzamin teortyczny - tu problemow nie bylo, bo pytania dokladnie przerobilam, w efekcie czego mialam 0 bledow. potem po jakis 20 minutach zostalam wywolana do egzaminu praktycznego. stres na poczatku byl duzy. widzac, jak inni sie mecza na placu i czesc z nich oblewa mialam czarne mysli. na poczatku wsiadlam do auta z egzaminatorem, uruchomil kamere, przedstawil sie, podpisalam co trzeba i komputer wylosowal pokazanie zbiornika wyrownawczego plynu chlodzacego i swiatla przeciwmg. tylne. tu problemow nie bylo, przystapilam do luku. tez bez problemu poszlo. nastepnie wyjazd pod gorke,i na miasto. jechalam najpierw prosto, w rudnej mialam przejechac przez przejazd kolejowy, za nim zawrocic z infrastruktura, i znowu w kierunku rzeszowa. nastepnie mialam na swiatlach zawrocic, potem jechalam ul. trembeckiego, tam zawrocic niekoniecznie z uzyciem biegu wstecznego. nastepnie jechalam ul. siemienskiego, i po skrecie w prawo - ul. nie pamietam, mialam zaparkowac prostopadle. i dalej przejazd "kwadratem śmierci", i potem wyjazd kolo pomnika 10 rąk, i jednokierunkowa az do ronda jana pawla II, wyjazd na lublin. i potem juz prosto do wordu, egamin zdany :) nie taki diable straszny, jak go maluja. a egzaminator sympatyczny i mily. powodzenia wszystkim zdajacym, najwazniejsze to nie dac sie stresowi i podejsc na luzie!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw mar 31, 2011 19:31 
Offline

Rejestracja: śr mar 09, 2011 22:27
Posty: 2
1. podejście - pierwsze dni marca

Egzaminator jakiś młody, pan Paweł. Wyglądał na dość sympatycznego. Płyny i światła bez problemów. Potem szybki podjazd na łuk numer 1 na który chciałem trafić bo można na nim w obie strony wystartować bez gazu (na pół-sprzęgle, choć w drodze do tyłu przy prostowaniu jest już górka więc i gaz lekko trzeba dać). Łuczek perfekcyjnie zrobiony "na sposób" w pierwszym podejściu, nawet się do linii nie zbliżyłem. Ruszam więc na górkę - ze sporymi obawami, bo na lekcjach rzadko wykonywałem poprawnie to zadanie. Udało się ruszyć z takim kopem, że koła nawet lekko zabuksowały przy starcie :D Na szczęście egzaminator słowem się nie odezwał. Przy wyjeździe z WORDu, spory ruch - czekam dobre 2 minuty na włączenie się do ruchu a kiedy już mam wolną drogę to samochód nie chce ruszyć... Okazało się że zgasł mi silnik, ale przyznam że nawet nie wiem kiedy bo w tych nowych Peugeotach przy zamkniętych szybach tak wszystko pięknie chodzi że silnika prawie nie słychać :P No dobra, trudno się mówi, kolejne 2 minuty czekania na możliwość wyjazdu. Wreszcie wyjechałem, polecenie numer jeden to zawrócenie na wysokości Orlenu. Poszło sprawnie, więc na najbliższym zjeździe polecenie jazdy w kierunku Przemyśla. Potem zaraz dojazd do drogi z pierwszeństwem (czyli do Alei Wyzwolenia). Widziałem że facet szykuje jakąś pułapkę bo sie nie odzywał, a powinien mi wskazać czy w lewo czy w prawo bo prosto nie było możliwości. Ale gość sie wciąż nie odzywa, więc uznałem że życzy sobie dalej jazdy na Przemyśl. Udało mi się wyjechać sprawnie ze skrzyżowania i nagle słyszę "nie stosuje się pan do znaków pionowych co skutkuje natychmiastowym zakończeniem egzaminu z wynikiem negatywnym". Pokazał mi w drodze powrotnej - że były dwa wielkie STOPy, nawet z obu stron drogi, no więc oblał mnie słusznie, szkoda tylko że skupiałem na tym w którą stronę skręcić :/ Po egzaminie wskazał mi podstawę prawną do zakończenia egzaminu i powiedział że mu przykro bo do styl jazdy mam bardzo ładny no ale za STOPa po prostu musi mnie oblać. Spokój i pełna kultura wobec mnie, nawet wytłumaczył mi pare rzeczy odnośnie jeszcze doskonalenia jazdy i aż żałowałem że taki błąd walnąłem bo gość był w porządku i z nim mógłbym zdać już za pierwszym razem...

2. podejście - połowa marca

Egzaminator raczej młody, swoim początkowym zachowaniem przypominał gościa z poprzedniego egzaminu. Szybkie sprawdzenie płynów i świateł, nawet zbytnio gość mi tam nie zaglądał :) Myślę sobie - będzie dobrze. Podjazd na łuk nr 3. Ruszam z łuku i samochód mi gaśnie... Ze stresu zapomniałem zwolnić ręcznego, no cóż - głupi błąd, moja wina. Zdziwiło mnie że podszedł egzaminator i zaczął mi do okna podniesionym głosem nawijać że zaraz zakończymy ten egzamin skoro nawet nie umiem ruszyć, do tego pare mocno nieprzyjemnych uwag. No to ja już całkiem psychicznie rozwalony, ruszam na pół-sprzęgle ale zapominam że łuk lekko pod górkę. Efekt - samochód gaśnie drugi raz. Potem 5 minut nieprzyjemnych uwag i ewidentny foch gościa bo nawet sie słowem nie pożegnał ;)

3. podejście - pod koniec marca

Egzaminator starszy, samochód numer 5 chyba. Na początek mały żarcik, widać że luzak. Łuk idealnie, pomimo że dodatkowe lusterka były perfidnie ustawione żebym nie mógł sobie nimi pomagać :D Przy podjeździe do górki zwraca mi uwagę że nie wrzuciłem kierunkowskazu. A więc na początku mała wtopa i już wiem, że gość raczej oka nie będzie przymykał na wpadki. Już przy pierwszym hamowaniu zwraca mi uwagę że sprzęgło nie służy do hamowania. Ja oczywiście bałem się zgasić, więc taki nawyk sobie wyrobiłem że wciskam i sprzęgło i hamulec. Podczas jazdy długi wykład o hamowaniu. Na jakimś podsklepowym parkingu zawracanie z infrastrukturą i zaraz parkowanie prostopadłe. Mój błąd, wyjeżdżając tyłem, tylko zerknąłem zamiast uważnie obserwować. Dostałem oczywiście opieprz (jak najbardziej słuszny) i wpis do arkusza, no ale jadę dalej. Potem kilka kolejnych uwag o hamowaniu, po jednej z nich schował arkusz przebiegu egzaminu do schowka. Myślę sobie - a więc egzamin negatywny bez natychmiastowego przerwania. Więc już bez stresu jadę dalej, wypełniam kolejne polecenia całkiem nieźle. Sporo jazdy w okolicach słynnego pomnika i po Baranówce. Potem polecenie jazdy przez kilka skrzyżowań cały czas na Radom. W międzyczasie gaśnie silnik i jeszcze kilka drobnych wpadek, ale się nie przejmuję bo przecież egzamin negatywny na bank. Nawet wjazd w bramę WORDu skrytykowany. Postój na parkingu i wyrok - egzamin pan zdał :D Nie spodziewałem się kompletnie. Nawet mnie facet jeszcze przeprosił na wypadek gdybym poczuł się urażony jego mocnymi uwagami i uśmiechnął się :) Więc mała rada - dopóki jedziecie za kierownicą, choćby nie wiem co sie działo nie traćcie nadziei i nie załamujcie się.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw mar 31, 2011 21:40 
Offline

Rejestracja: czw mar 31, 2011 21:02
Posty: 2
Witam

Dzisiaj miałem egzamin i udało się za pierwszym razem.
Nie będę się rozpisywał na temat trasy. Dobry instruktor wszystkie trasy z kursantem przerobi wiec nic nowego was nie spotka.

Wiec zacznijmy. Co bylo najgorsze? Stres. Paralizujacy niesamowity stres ktory moze dopasc kazdego. Przy luku samochod mi od razu zgasl - co nie przydazylo mi sie przez ponad 20 godzin jazd na OSK. Potem noga drzala jak galareta i ciezko bylo operowac sprzeglem. W jakis nadnaturalnych trudach udalo mi sie z drzaca noga zrobic luk - co bylo juz dla mnie nie lada sukcesem. Potem oczywiscie przy wyjezdzie na miasto auto ladnie zgaslo ( czemu nie ). Na miescie kolejny stres, tak jakby wszystko z glowy wylecialo. Z czasem czlowiek zaczynal sie uspokajac ale i tak te ulice przelatywaly mi przed oczami jak jakis senny koszmar. Na szczescie egzaminator byl bardzo wyrozumialy i nie dawal mi jakis wybitnych trudnych manewrów. Ot- zawracanie z uzyciem infrastruktury - pokazał mi ładnie gdzie nawet moge sobie zawrocic. Potem parkowanie skosne tez proste. Chociaz z drzaca noga wszystko wydawalo sie nie lada trudne. Mialem pare bledow ale ogolnie nie stworzylem zagrozenia na drodze wiec sie udalo.

Ogolnie chcialbym dac wam pare rad ktore z pewnoscia sie wam przydadza w zdaniu egzaminu.

- wezcie sobie dodatkowe 2h dzien przed egzaminem - nie polecam w ten sam dzien ( ja tak wzielem i mnie wymeczylo)

- jesli mozecie zaliczcie test osobno i praktyczny osobno ( ja wzielem dwa naraz i stres trwal o wiele dluzej i mnie wymeczyl)

- ten punkt jest dosyc istotny - zauwazylem ze wiele osob nie zdawalo z powodu iz gasl im silnik na luku itp - co mi sie raz na luku tez zdarzylo ( mimo jak wspominalem na normalnych jazdach nie mialem tego problemu). W moim przypadku problem polegal na tym ze sprzeglo w samochodzie egzaminatorskim bylo po prostu leciutkie i nowe i totalnie sie go nie czulo pod butem. Na kursach natomiast sprzeglo bylo ciezkie, twardo chodzilo pod stopą i mocno odpychało. Jest to bardzo uciazliwe poniewaz nie czujac sprzegla - nie czujemy auta - nie robimy luku i nie zdajemy ( wiele takich osob przede mna bylo ). Mimo iz na kursach niby sie ma luk w jednym palcu to nagle sie oblewa. Wiec jaka jest moja rada ? Kiedy egzaminator zaparkuje wam samochod na łuku macie czas poustawiac siedzenie, lusterka itp. Egzamin sie rozpoczyna w momencie kiedy ruszycie z miejsca. Zanim to zrobicie po prostu poswiecie 1 min na pocwiczenie sprzeglem poruszanie nim delikatnie - powolne zwalnianie sprzegla (oczywiscie bez gazu i nie na biegu ) itp . Nie lekcewazcie tego - min 1 min - JEST TO BARDZO WAŻNE JEŚLI JEŹDZILISCIE NA JAKIS STARYM ROZJECHANYM GRACIE.

- nie wsiadajcie do auta z przekonaniem ze nie zdacie. Musicie walczyc jak lwy. Nie załamywac sie błędami. Musicie wierzyc do samego konca ze dacie rade i nie poddawac sie. Trzeba walczyc do samego konca - nawet jak sie nie zda.
Stres byl bardzo wielki, wrecz paralizujacy ale ani razu (mimo iz mi zgasl na luku i zanim potem wyjechalem na miasto) nie pomyslalem ze nie zdam - trzeba miec dobre nastawienie - jak sie nie uda to trudno. Wiekszosc porazek odnosi sie w glowie - wiec odwagi!

- nie bójcie sie mowic - egzaminator jest w pewien sposob urzednikiem ale tez jest czlowiekiem - jesli wiecie ze cos zle zrobiliscie to przeproscie - tego wymaga kultura ale takze samokrytyka - zadko ktos przejezdza miasto bez bledu wiec badzcie dobrej mysli

- nie cwaniakujcie, nie kombinujcie, badzcie pelni pokory poniewaz kazdy z nas jest poczatkujacym kierowcą, nie zloscie sie jak nie zdacie - tutaj chodzi o nasze bezpieczenstwo i bezpieczenstwo innych osob - czasami trzeba nauczyc sie czegos na wlasnych bledach

- odradzam powerejdy, kawki itp - polecam raczej cos rozluzniajacego i uspokajajacego przed jazda - nie ma sensu sobie podnosic jeszcze cisnienia sztucznymi rzeczami - to wam w niczym nie pomoze - tetno samo z ciebie bedzie blisko zawału :PP

i na koniec jeszcze raz - NIE PODDAWAĆ SIĘ DO SAMEGO KOŃCA ( nawet jakby końcem był pierwszy zakręt na łuku)

jesli ktos ma jakies pytania - prosze pytac ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: pt kwie 01, 2011 21:26 
Offline

Rejestracja: pt kwie 01, 2011 20:58
Posty: 2
Ja miałam dziś swój 1 egzamin zakończony wynikiem pozytywnym;D byłam pierwszą osobą która dziś zdawała więc nie zdążyło mnie zestresować to ze inni oblewali. Trochę był stres na poczekalni jak spotkałam koleżankę która przyszła zdawać 7 raz.. ale jak już mnie wywołali to nie czułam nic. Noga mi nie drżała sprzęgło w samochodzie było mi obojętne jak chodzi bo jeździłam 6 rożnymi samochodami na kursie, to czy egzaminator będzie miły czy nie miły też jakoś mnie nie stresowało bo jeździłam z 6 instruktorami a wiadomo każdy z nich jest inny. Łuk jak to powiedział egzaminator na centymetry, ruszanie pod górę bez problemu, po mieście jakieś niecałe 30 min. Usłyszałam od pana egzaminatora kilka uwag podczas egzaminu ale dopiero jak wjechałam na plac to usłyszałam litanie że jeżdżę bezpiecznie aż za bardzo... pan egzaminator zapytał co ma ze mną zrobić i wtedy byłam już pewna że oblałam a on do mnie ze jakbym panią oblał to bym nie pytał co mam z panią zrobić. Trochę więcej zdecydowania i będzie dobrze;D ( trochę wyczekiwałam na wyjazd z Word i na skrzyżowaniu na Jałowego ale instruktor mówił ze lepiej czekać jak się nie jest pewnym no to czekałam) Poczułam jakbym wróciła z dalekiej podroży podziękowałam i za 2 tygodnie prawko do odbioru;D
Pozdrawiam pana egzaminatora z samochodu nr 10;D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw kwie 07, 2011 13:21 
Offline

Rejestracja: czw mar 03, 2011 18:47
Posty: 5
ale opowiedzcie jakie mieliscie trasy... czy byliscie na kwadracie smierci ? ja zdaje za tydzien jazde, dzis mialam testy. Widzac miny wszystkich ktorzy tam stoja powoduje ze nie chce sie tam znalezc, no zle coz... mus to mus :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 61 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group