* Zaloguj się   * Zarejestruj się * FAQ    * Szukaj

Dzisiaj jest śr paź 01, 2014 21:52

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 222 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: pn paź 10, 2011 10:37 
Offline

Rejestracja: pn paź 10, 2011 10:23
Posty: 3
Hej! Dzisiaj miałam swój pierwszy egzamin, niestety oblany. Jestem na siebie strasznie zła, bo oblałam na ruszaniu pod górkę, a to właśnie umiałam najlepiej. Niestety za żadne skarby nie potrafiłam opanować latającej nogi na sprzęgle, a trudno panować nad sprzęgłem nogą nad którą się nie panuje. Za pierwszym razem się stoczył. Potem wyszłam z auta, próbowałam się uspokoić, ale nie dałam rady, bo świadomość, że to drugie i ostatnie podejście mnie sparaliżowała. Za drugim razem zgasł, a noga latała, aż klekotało. Brałam magnez, brałam ziołowe tabletki uspokajające i nic nie pomogło. Nie mam pojęcia co mam z tym fantem zrobić następnym razem....Następny egz dopiero 6 grudnia. Z tego co jednak czytałam, można telefonicznie załatwić sobie szybciej. Wiecie może na czym to polega i jak to zrobić??? Bardzo mi zależy na tym, żeby jednak tyle nie czekać....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: śr paź 12, 2011 20:25 
Offline

Rejestracja: czw sie 25, 2011 21:04
Posty: 1
Witam : )
Ja oblałem swój pierwszy egzamin 26 września. Teoria 17/18. Po 30 minutach zostałem wyczytany, już od razu jak zobaczyłem egzaminatora stwierdziłem, że ma zły humor i będzie ciężko. Wylosowałem światła przeciwmgielne i klakson, światła git natomiast klakson (u mojego instruktora jak lekko wcisnalem zadzialal) lecz w egzaminacyjnej nacisnąłem raz... cisza, drugi też cisza, w końcu się zdenerwowałem i mocno wcisnąłem zadziałał. Następnie egzaminator powiedział mi żebym podszedł na pierwszy z lewej łuk. Wsiadłem i mi zgasł (donośnym głosem oznajmił mi, że mam ostatnią szanse) odpaliłem samochód i ruszyłem... Łuk zaliczyłem, pokierował mnie na wzniesienie i zaczęła się padaczka noga poskakała trochę na sprzęgle jakby na jakiejś imprezie była... Ale nie dałem się i wzniesienie zaliczyłem... Wyjechałem z wordu, nie pamiętam trasy i gdzieś po 10min jazdy oblałem... Podobno wyprzedzałem na przejściu na pieszych, choć miałem zielone a były dwa pasy ja jechałem w prawo a te auta co niby wyprzedzalem staly po lewej i jechaly prosto... (nie miałem strzałeczki zielonej w prawo).

A co do wolnych terminów w październiku to chyba nic nie będzie w tym miesiącu, pani powiedziała mi, że dyrekcja nie zezwoliła na wolne terminy... Nie wiem czy mnie tam nie lubią czy serio tak jest?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: pn paź 24, 2011 15:31 
Offline

Rejestracja: wt wrz 06, 2011 14:07
Posty: 3
Dzisiaj miałem moje drugie podejście (pierwsze na początku sierpnia, niezdane od razu na łuku) i udało mi się ledwo-ledwo. Na kartce miałem napisaną godzinę egzaminu na 11:30, tymczasem w rzeczywistości rozpoczął się o 12:25, ale przynajmniej dzięki temu mogłem się choć trochę wyciszyć.

Na placyku wylosowałem kierunkowskazy i płyn do spryskiwaczy, poszedł dobrze. Problemy zaczęły się dalej - wyraźnie nie przypadłem egzaminatorowi do gustu. Ustawił mi samochód w kopercie i kazał się przygotować do jazdy. Kiedy odrzekłem, że jestem gotowy skomentował moje ustawienie lusterek - według niego były źle ustawione (szczególnie prawe), gdyż nie widziałem w ogóle jezdni, a same linie na łuku. Według mnie to moja sprawa, jak mam ustawione lusterka, ale poprawiłem, bo może i miał rację, mi tam nie przeszkadzało. Łuk za pierwszym razem, może nie tak dobrze jak szło mi na jazdach, ale też nieźle. Tak samo wzniesienie, którego się bałem, bo na jazdach w ogóle tego nie robiłem.

Pojechaliśmy na miasto. Najpierw tymi nowymi drogami obok elektrowni (warto uważać, bo jest tam ograniczenie do 30 i jeden mało widoczny stop), potem tą starszą pod chłodniami - tam miałem zawracanie z użyciem infrastruktury i biegu wstecznego. Według mnie zrobiłem to dobrze - według niego nie zwróciłem uwagi na pieszych, którzy mogli nadciągać z lewej strony. Powiedziałem mu, że jak tu kręciłem w zasięgu wzroku nie było ani stopy pieszego, a piesi nie spadają nagle z nieba, więc jeśli sprawdziłem, czy nic nie jedzie po drodze to chyba też widziałem pieszych... Chyba zaskoczyłem go taką odpowiedzią i pojechaliśmy dalej. Kluczyłem cały czas tymi drogami na osiedlu Elektrowni, tam miałem parkowanie - za pierwszym razem stanąłem nieco krzywo i byłem tego świadom, ale nic nie powiedział, więc uznałem, że jednak jest dobrze. Potem dopiero zobaczyłem na arkuszu, że wpisał mi pierwsze parkowanie źle i dlatego miałem drugie. Przy drugim parkowaniu pojawił się punkt zapalny - parkowaliśmy w takim miejscu, że pół jezdni nieco dalej zajmował jakiś stary Ford i nie było wszystkiego widać. Więc kiedy już wycofałem i zaczynałem jazdę nagle ni z tego ni z owego pojawiła się Honda mnie wyprzedzająca. Kiedy spoglądałem w lusterko nie było jej widać, musiała więc wyjechać zza tego Forda. Egzaminator uznał, że znów nie popatrzałem w lusterko, ale ja utrzymywałem zgodnie z prawdą, że patrzałem, ale przecież nie mogę patrzeć w lusterko przez cały czas! Pojechaliśmy dalej. Potem miałem drugi raz zawracanie z użyciem biegu wstecznego i zrobiłem je już dobrze. Co najśmieszniejsze, silnik zgasł mi tuż przed wjazdem do WORDu kiedy już wracaliśmy, myślałem, że oblałem w tak idiotyczny sposób, ale jak się okazuje raz może zgasnąć.

Na parkingu przed WORDem egzaminator zaczął od nowa sprawę z rzekomym nie patrzeniem w lusterka i trochę ostro się pokłóciliśmy. Po prawdzie było mi nieco wstyd mojego zachowania, ale uznałem, że jeśli jestem pewien, że coś zrobiłem poprawnie to nie mogę dać się na tym oblać. W końcu wystawił mi wynik pozytywny, choć raczej niechętnie. Chcę to podkreślić - nie mam do tego egzaminatora większych pretensji o moment z Hondą, gdyż wtedy faktycznie mogłem jeszcze raz spojrzeć w lusterko. Ale te pierwsze zawracanie na sto procent zrobiłem dobrze i nie rozumiem, jak miałbym to udowodnić, więc zachowałem się nawet nieco niegrzecznie, ale wywalczyłem.

Mojego egzaminatora jednak nie wspominam źle, bo wyraznie jest dobrym człowiekiem i nie oblewa na byle czym, ale wydaje sie byc bardzo, za bardzo, obowiazkowy i spięty przez co atmosfera w samochodzie jest kiepska. No ale może to tylko ze mną tak bylo?

A teraz patrzę co pięć minut na kartkę i dalej czekam, aż wynik zmieni się na negatywny, bo nie mogę uwierzyć, że zdałem :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw paź 27, 2011 22:29 
Offline

Rejestracja: śr sie 03, 2011 16:31
Posty: 5
Witam wszystkich forumowiczów! :D

Na początek się pochwalę- w końcu zdałam! :)
Miałam dziś swój czwarty egzamin o godzinie 7:30. Egzamin zaczęłam o 7:58. jeździłam z Panem Włodzimierzem- bardzo sympatyczny Pan w średnim wieku. Już na samym początku rozladował atmosferę i nerwy mi troszkę odpuściły :)
Łuk i wzniesienie zrobiłam b. dobrze. Po wyjechaniu z WORD-u w prawo, na STOP-ie w lewo, potem szczerze już średnio pamiętam gdzie jeździłam. Miałam zawracanie z wykorzystaniem bramy, parkowanie na osiedlowym parkingu(szczerze mówiąc nie wyszło mi ono jakoś super i myślałam, że każe mi skorygować, ale Pan kazał jechać dalej), miałam także zawracanie na rondzie. Miałam się też zatrzymać na takiej zatoczce i przy tym manewrze zapomniałam włączyć kierunkowskazu. I gdy wjechałam na parking WORD-u musiałam zaparkować tyłem i jakoś mi to wyszło :) Pan podał mi protokół do podpisu, ja patrzę - a tam wynik Pozytywny , więc się pytam: "Naprawdę?", a Pan egzaminator- "Ja przecież jeszcze nic nie powiedzialem, poprosiłem tylko, żeby się podpisać", ja się podpisałam , oddałam kartkę, egzaminator złożył ją, i podał mi ją mówiąc : "Dziękuję bardzo, wynik pozytywny" - Jakie to jest piękne uczucie!

Drodzy zdający módlcie się o dobrego egzaminatora, bo od niego naprawdę dużo zależy i nie zrażajcie się jak kolejny raz Wam nie pójdzie, kiedyś w końcu musi nadejść przełamanie! :)
Pozdrawiam! :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt lis 15, 2011 22:06 
Offline

Rejestracja: wt lis 15, 2011 17:35
Posty: 1
Witam!
Zacznę od tego, że zdałem za drugim razem. ale po kolei...

Mój pierwszy egzamin 16.09.11 niestety nie zdany, teoretyczna (8:40) cześć ok, plac też bez zarzutów, chodź egzaminator (nie będę wymieniać imienia) bardzo niemiły, cały czas miał jakieś "ale" jego docinki też nie były za miłe, atmosfera? Sami sobie wyobraźcie jak na każdym kroku robicie wszystko źle, trasa nie była zbyt trudna, ale jednak presji nie wytrzymałem i w drugim podejściu do parkowanie prostopadłego pojechałem po liniach, w drodze do WORDu, egzaminator cała drogę komentował moją jazdę. Trasa: Z WORDu na stopie w lewo na skrzyżowaniu w prawo, tam hamowanie w wyznaczony miejscu, dalej prosto i zawracanie z użycie biegu wstecznego do bramy z powrotem pod WORD w lewo na stopie znów w lewo i obok basenu elektrowni i dalej prosto przez zwężony odcinek na "moście" obok elektrowni na rondzie w lewo dalej w kierunku Gliwic na rondzie na światła w wielopolu tu w lewo na rondzie zawracanie przez światła prosto dalej ograniczenie do 40km/h i skręt w lewo w jednokierunkową i tam parkowanie jak już pisałem nieudane.

Dziś (15.11.11) był mój drugi egzamin! :D Wynik Pozytywny!
Egzaminator pan Franciszek, bardzo neutralny. Polecenia wydawał jasno i zwięźle, tak aż dojechałem do WORDu z wynikiem pozytywnym. Egzamin na 12:30do auta poszedłem o 13:02 Plac znowu bez problemu wszystko za 1 razem Trasa: Z WORDu w lewo na STOP w lewo i prosto ograniczenie do 40 km/h na skrzyżowaniu w lewo prosto i znowu w lewo w Świętego Maksymiliana, tam w prawo na osiedle chwila po osiedlu zawracanie na skrzyżowaniu na parking wyjazd znów zawracanie na skrzyżowaniu i znowu na osiedle wyjazd z osiedla znów w prawo na św. Maksymilian, aż do skrzyżowania na Wielopolu tam w prawo na rondzie w prawo dojeżdżamy do ulicy Rudzkiej gdzie jedziemy w lewo aż do świateł dalej na rondo wielopolskie i budowlanych na rondzie prosto aż do świateł na których w lewo w ulicę Kardynała Bolesława z tej drogi w prawo na ulicę Zebrzydowicką i od razu w lewo na osiedle nowiny tam prosto Stanisława Moniuszki i na następnym skrzyżowaniu w lewo na (jednokierunkowa) do skrzyżowania na którym prosto na Zieloną(jednokierunkowa) wyjazd w lewo aż do Św Maksymiliana tam w prawo na światłach w prawo i od razu w lewo na osiedle i do Świętego Józefa wyjazd w lewo niedaleko szpitala i obok szpitala do skrzyżowania z Rudzką na której w lewo przez most prosto i znów skręt na podmiejską z ograniczeniem do 40 następnie w prawo i w lewo do WORDu tam jeszcze parkowanie prostopadłe do innej Elki. Egzamin trwał 57 minut,chodź dla mnie to była wieczność. Ale wynik POZYTYWNY! I to mnie cieszy ;) :) :) :D

Nie poddawajcie się jeżeli nie zdaliście, musicie trafić na odpowiedniego egzaminatora, dużo od niego zależy! Życzę wszystkim zdającym powodzeni.A ja czekam na upragnione prawko, które będzie do odbioru za 3 tygodnie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: pt gru 02, 2011 17:29 
Offline

Rejestracja: pt paź 07, 2011 17:22
Posty: 6
Witam wszystkich!
Dzisiaj o 7:30 miałam drugie podejście... ZDAŁAM!!! (o pierwszym egzaminie pisałam tu już wcześniej)
Wywołano mnie bardzo szybko, auto nr. 67, egzaminator Pan Włodzimierz N. w średnim wieku, bardzo rzeczowy, nie robił żadnych uwag, wydawał tylko polecenia gdzie mam jechać :-) Do sprawdzenia miałam płyn chłodzący i światła stopu, Pan egzaminator sam otworzył mi maskę auta a potem nacisnął na hamulec a ja miałam tylko zobaczyć czy światła świecą, to poszło szybko, łuk środkowy zrobiony bez problemu za pierwszym razem potem wzniesienie, za pierwszym razem mi zgasł ale za drugim już wyszło dobrze więc pojechaliśmy na miasto: Przy wyjeździe z WORDu w prawo, potem na stopie w lewo i cały czas prosto ul. Podmiejską, obok kominów w prawo i tam zawracanie z wykorzystaniem infrastruktury i biegu wstecznego, z powrotem cały czas prosto, przed mostem w lewo ul. Świętego Maksymiliana (obok Biedronki) i cały czas główną drogą,potem w prawo i w lewo (łamane pierwszeństwo),kawałek prosto ul. Rybacką i w lewo w ulicę jednokierunkową i tam w lewo, parkowanie prostopadłe z prawej strony i dalej prosto, później w lewo na ul. Golejowską i w lewo z powrotem na ul. Rybacką i prosto, dalej ul. Lipową, na skrzyżowaniu na Wielopolu prosto, ulicą Wielopolską zawracanie na rondzie i z powrotem na to skrzyżowanie i w lewo, na rondzie w prawo i obok Carrefoura (70km/h) potem w prawo na ul. Rudzką i prosto aż do ronda, na rondzie w prawo w ul. Podmiejską, przez most (zwężenie jezdni) i cały czas prosto aż do elektrowni obok kominów w prawo i dalej prosto w stronę WORDu tam rozpędzenie się do 50 km/h i zatrzymanie w zatoczce autobusowej, dalej kawałek prosto, w prawo i w lewo do WORDu. Jeszcze tylko zaparkowałam autko obok innych L-ek i Pan egzaminator wręczając mi złożoną kartkę powiedział "dziękuję, pozytywny". W sumie jeździłam ok 30 min. :D

Życzę wszystkim takiego egzaminatora. Powodzenia!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: śr gru 07, 2011 11:24 
Offline

Rejestracja: pn paź 10, 2011 10:23
Posty: 3
Witam!

Wczoraj oblałam swój drugi egzamin i jestem tym faktem strasznie załamana. Ale do rzeczy. Pierwszy raz oblałam na ruszaniu pod górkę (mimo, że to był mój pewniak) bo noga mi tak latała, że nie umiałam nad nią zapanować i puściłam sprzęgło. Wczoraj najbardziej bałam się właśnie o nogę. Wzięłam tabletki Valerin Forte i zjadłam rano dużo gorzkiej czekolady. Czekałam ponad pół godziny. W końcu mnie zawołano, egzaminator całkiem w porządku. Najpierw światła pozycyjne i olej. Na szczęście pan otworzył mi maskę bo ostatnio w panice nie umiałam. Łuk jak zwykle bez zarzutów. Potem na górkę. Noga zaczęła lekko drżeć więc zapytałam czy mogę wyjść na chwilę z auta. Przeszłam się, pooddychałam. Wsiadam i ruszam, pięknie, płynnie bez warknięcia. Ucieszyłam się bardzo. Pan wsiada i jedziemy. Nie pamiętam dokładnie nawet gdzie jechałam, w każdym razie gdzieś tam przy elektrowni miałam zawracanie z użyciem biegu wstecznego. Powiedział mi, że źle i powtórzymy to później, ale nie powiedział co źle więc ja w panice myślałam co zepsułam i chwilę później popełniłam wielki błąd. Koleś jechał jak mi się wydawało dróżką z jakiegoś wyjazdu. No i się zatrzymał, ja przejechałam i okazało się, że on miał pierwszeństwo :( No taki głupi błąd, ale ja w panice nie myślałam racjonalnie. Po za tym wydawało mi się, że to wyjazd a nie skrzyżowanie. No i gdyby koleś jechał bo miejsca miał dość - ale on stanął nie wiem po co i to mnie zmyliło :( Nauczka na przyszłość - jeszcze uważniej patrzeć dookoła i nie wpadać w panikę bo wtedy jest klapa :(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: wt gru 13, 2011 14:17 
Offline

Rejestracja: czw lis 24, 2011 19:25
Posty: 5
Jestem już po swoim pierwszym egzaminie niestety ze skutkiem negatywnym :) No cóż tak bywa ale zacznę od początku. O 8 miałem testy poszło świetnie zero błędów jednak muszę przyznać że strasznie bałem się wcisnąć przycisk koniec. No ale mniejsza z tym ! Po pewnym czasie zostałem zawołany przez młodego faceta i wtedy zaczął się stres. Egzaminator powiedział którędy mam iść i że mam przygotować dowód tożsamości gdy już doszliśmy do Elki kazał mi usiąść za kierownicą. Ja tak jak wcześniej prosił wyciągnąłem portfel z którego miałem zamiar wyciągnąć prawo jazdy ale gdy to zobaczył powiedział nie zbyt miłym tonem "mógłby trochę pan poczekać jeszcze nie prosiłem pana o nic" No cóż zamurowało mnie chciałem tylko wyciągnąć dowód a nie pchać mu go do rąk.Ciekawe co by mi powiedział jakby wyciągną portfel jeszcze w tym korytarzu gdy mi powiedział że mam go przygotować. A więc po tym incydencie miałem już w głowie że nie zdałem. Jeszcze bardziej zacząłem się stresować co za skutkowało lataniem lewej nogi na sprzęgle. Do pokazania miałem kierunkowskazy oraz płyn do spryskiwaczy. Gdy otworzyłem maskę i mówię gdzie owy zbiornik się znajduję i że płynu powinno być wystarczająco do jazdy oraz że jego ilość możemy zobaczyć po lustrze płynu czy też psikając sobie płyn na szybę usłyszałem znów chamskie no ale jest pełny czy nie. Gdy mu odpowiedziałem że nie wtedy usłyszałem no i o to mi chodziło. Przy pokazywaniu kierunkowskazów już nic mi nie mówił bo zaczął gadać z jakimś innym egzaminatorem. Później ustawił mi autko na łuku i wyszedł. Przygotowałem się do jazdy i ruszam noga latała mi na tym sprzęgle jakbym miał tureta jednak dało radę i łuk pokonałem bezbłędnie tak samo górkę. A wiec wyjeżdżam na miasto na pierwszym stopie w lewo później w prawo i każe mi się rozpędzić do 50 gdy już się rozpędziłem naglę w tamtym miejscu kilka elek a więc zadanie przełożone na później. Musiałem zawrócić jednak nie było to łatwe ponieważ Elki jeździły w tą i z powrotem a więc musiałem trochę więcej pokręcić kierownicą. Pan Egzaminator powiedział że zadanie będziemy musieli powtórzyć później. A więc jadę z powrotem w strone Wordu tam skręcam w lewo później na stopie znów w lewo. Znak ograniczenie do 40 schowany za drzewem i jadę dalej już tak dokładnie nie pamiętam. Dojechaliśmy do jakiegoś tam miejsca i kazał mi zawrócić z wykorzystaniem jakiejś tam bramy zawróciłem zadanie zaliczone. Jadę dalej znak ustąp pierwszeństwa z pokazaniem jak ta droga przebiega. Patrze w prawo nic nie jedzie patrze prosto jedzie i nagle dostaje po hamulcach. Egzamin zakończony ze skutkiem negatywnym. Wjeżdżam na parking :) Znaczy on wjeżdża siedząc na miejscu pasażera. I nagle staje się coś niesamowitego pan Egzaminator jest dla mnie miły ;) Mówi mi że nie myślał że ten egzamin tak się skończy i ogólnie zagaduje. Gdy zobaczył że jestem leworęczny powiedział że on też a leworęczni są dobrymi kierowcami na co ja mu " No właśnie widzę :)" Później całą drogę ze mną gadał i powrót przebieg w miłej atmosferze :) Na koniec życzył mi powodzenia na następnym egzaminie a ja mu miłego dnia i żeby dziś mógł wpisywać same pozytywne wyniki.
Co do egzaminatora jeśli chodzi o początek to jakaś masakra dość że się stresowałem sam z siebie to ten jeszcze do mnie gadał takim tonem jakbym mu coś zrobił. Ale tak było tylko na początku w czasie jazdy zachowywał się jak profesjonalista nie wprowadzał złej atmosfery (bo nie musiał :) W końcu wcześniej ją wprowadził :) ) wydawał tylko komendy. Ogólnie źle nie trafiłem. Popełniłem błąd i przez to nie zdałem z wynikiem zgadzam się w 100% lepiej nie zdać niż później być zagrożeniem dla innych.

Teraz moje pytanie co mogę zrobić żeby na następnym egzaminie nie latała mi z nerwów ta noga. Są jakieś dobre tabletki uspakajające lub coś w tym stylu ?? Boje się że na następnym egzaminie nawet łuku nie zrobię. A następny egzamin mam dopiero 27 lutego w moje urodziny :). Słyszałem że można dzwonić do Wordu i niekiedy trafi się szybszy termin mógłby mi ktoś wyjaśnić na czym to polega.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw gru 15, 2011 15:17 
Offline

Rejestracja: pt paź 07, 2011 17:22
Posty: 6
daro97 pisze:
Teraz moje pytanie co mogę zrobić żeby na następnym egzaminie nie latała mi z nerwów ta noga. Są jakieś dobre tabletki uspakajające lub coś w tym stylu ?? Boje się że na następnym egzaminie nawet łuku nie zrobię. A następny egzamin mam dopiero 27 lutego w moje urodziny :). Słyszałem że można dzwonić do Wordu i niekiedy trafi się szybszy termin mógłby mi ktoś wyjaśnić na czym to polega.


co do tabletek uspokajających to polecam ziołowe firmy LABOFARM ja je brałam i pomogły mi tylko trzeba je zacząć brać co najmniej tydzień przed egzaminem żeby zadziałały, są bezpieczne i nie mają żadnych skutków ubocznych. A co do wcześniejszego terminu to trzeba po prostu dzwonić do WORDu i pytać się czy są jakieś wolne terminy na egzamin praktyczny to wszystko. Ja dzwoniłam prawie codziennie ale niestety nic nie mieli i czekałam 2 miesiące a teraz mają natłok i kolejki się wydłużają więc wątpię czy coś będą mieli ale zawsze warto próbować :-) Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw gru 15, 2011 16:07 
Offline

Rejestracja: czw lis 24, 2011 19:25
Posty: 5
Wielkie dzięki za odpowiedź ;) No już wczoraj dzwoniłem ale pani z Wordu powiedziała że wolnych terminów brak ale że mogę próbować :) Choć wątpię by coś się znalazło bo teraz jest pełno kursantów którzy zdają prawko. Co do tabletek uspakajających na pewno spróbuje te co podałeś bo to co mi noga latała na tym sprzęgle z nerwów to masakra jakaś :)

Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Egzamin.
PostZamieszczono: czw gru 15, 2011 19:36 
Offline

Rejestracja: czw gru 15, 2011 19:26
Posty: 2
Ja dziś zdawałam drugi raz w Rybniku. Wynik negatywny. Testy zaliczyłam bezbłędnie. Bałam się łuku ale wykonałam go poprawnie - przy ruszaniu na łuku zgasł mi raz ale egzaminator kazał odpalić i jechać dalej. Potem wzniesienie - znowu mi zgasł ale egzaminator kazał mi jechać dalej. A więc można powiedzieć, że łuk i wzniesienie wykonałam za drugim razem poprawnie. Potem pojechałam na miasto przez elektrownię i do centrum. W centrum zaliczyłam wjazd pod stromą górkę (nie wiem jaka to ulica ale wzniesienie jest mega a więc proponuję na 1 jechać) potem wjechałam na jednokierunkową i miałam skręcić w lewo a tam znak ustąp pierwszeństwa - zatrzymałam się i patrzę i nic nie jedzie a gdy zaczynałam ruszać pojawił się pojazd który mega szybko jechał i egzaminujący uznał że to koniec egzaminu. To było pod sam koniec egzaminu co jeszcze bardziej mnie dołuje...
W zasadzie nie wierzyłam że wyjadę poza placyk ale udało mi się i nawet na mieście długo jechałam czego się nie spodziewałam i jednocześnie cieszę się z tego. Szkoda bo uwierzyłam że naprawdę mogę zdać a tu niestety...Ale mam świadomość tego że mam parę rzeczy do poprawienia i gdybym dziś zdała raczej nie prędko bym pojechała swoim autem na miasto.

Moje uwagi:
- pod elektrownią (nie wiem gdzie to dokładnie jest) jest pewien wjazd w którym można wykonać zawracanie na trzy i wjazd jest w dół a więc należy zaciągnąć ręczny i wyjechać na wstecznym co może być nieco kłopotliwe dla zdających (mi się udało :) ) - zorientujcie się u swoich instruktorów i poproście aby tam jechać :) Na pewno wiedzą gdzie to jest
- w centrum zaraz za wzniesieniem jest skręt w uliczkę (w lewo) gdzie jest ustąp pierwszeństwa i zalecam aby naprawdę poczekać zanim się wyjedzie bo raz że ulica wąska to dwa ograniczona widoczność i stoi mnóstwo aut i nie widać kto jedzie...Trzeba uważać na to aby ktoś nam nie wyjechał ale to też kwestia szczęścia. Ja nastepnym razem poczekam...

I powiem jeszcze jedno - miałam super egzaminatora! Bardzo miły ! Zresztą jak rozmawiałam z ludźmi bardzo dużo ludzi chwali egzaminatorów :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: pt sty 06, 2012 23:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 30, 2011 11:39
Posty: 2
Lokalizacja: Rybnik i Okolice ;)
Ja wczoraj (5.01.2012r) miałam swój pierwszy egzamin :) O dziwo zero stresu, paniki itp.
Teoria rozpoczęła się o 9.10 zero błędów i później oczekiwanie na egzamin praktyczny. Czekałam niecałą godzinę słyszę swoje nazwisko z uśmiechem na twarzy poszłam do "magicznych" drzwi, przywitanie z egzaminatorem (w porządku człowiek) wyszłam na dwór, wiało tak, że aż głowę chciało urwać, egzaminator mi mówi, abym poszła w lewo to ja oczywiście ze zdziwieniem na twarzy "ale które lewo" i poszłam w te drugie czyli w prawo. Samochód miałam z numerem 29 (mój numer z dziennika) "jedyny czerwony" ;D
Miałam do sprawdzenia awaryjne i zbiornik płynu do spryskiwaczy wszystko wytłumaczyłam "łopatologicznie" tak jak zawsze tacie mówiłam, to egzaminator się tylko śmiał ;] Następnie przygotowanie do jazdy wszystko OK :) I ruszam na tym łuku, do przodu do tyłu zatrzymałam się a egz. poprosił abym wysiadła z samochodu oczywiście znowu na luzie z uśmiechem wysiadam, a on mi mówi, że błąd bo te 3 cm wystaje więc powtórzmy ;) Powtórzyłam i było dobrze. Po tym podjechałam pod górkę chcę ruszyć i autko mi zgasło ;] Ciche te yariski jak nie wiem za drugim razem się udało ;D Później na miasto. Nie znam Rybnika więc nie wiem gdzie byłam :) Ale szło dobrze :) Skojarzyłam drogę, że już wracam do ośrodka... Strasznie szybko "przeleciał" mi ten czas... Przy wjeździe na WORD zrobił się mały korek.. I najlepsze uwagi egzaminatora: "To co jedziemy jeszcze raz na miasto?" Odpowiedziałam z uśmiechem, że pewnie ;D "Który to pani egzamin?" I wtedy sobie pomyślałam no pięknie pierwszy egzamin to mnie obleje... ale odpowiedziałam, że pierwszy.. "A gdzie pani chodziła na kurs?" powiedziałam gdzie co i jak :) i już ostatnie pytanie pana egzaminatora "Ile godzin pani wyjeździła?" odpowiedziałam, że tyle ile na kursie czyli 30... "Bez żadnych dodatkowych!?" odpowiedziałam znowu z uśmiechem, że bez dodatkowych tylko czasami się z tatą po polach jeździło ;D
Przy WORDzie zaparkowałam i egzaminator do mnie z tekstem "da się zdać za pierwszym razem?" (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że zdałam bo błędziki jakieś były) zmieszana odpowiedziałam, że chyba się da:)
I wtedy powiedział, że nie ma co wpisać to wpisze przekroczoną prędkość bo tam była w pewnych momentach przekroczona o te 10 km/h i stwierdził, że jest upierdliwy. Ja tylko odpowiedziałam, że taka praca;D
I egzamin zaliczony pozytywnie :)
Wiem po sobie nie warto się stresować!
Za kilka lat będziemy się tylko z tych wszystkich naszych stresów śmiać :)
Przepraszam z góry, że tak chaotycznie napisane, ale jestem w dalszym ciągu pod wrażeniem, że będę miała upragniony kawałek plastiku.
Pozdrawiam i życzę wszystkim, którzy są przed egzaminem samych pozytywów! ;)

A tak na marginesie... Obiecałam sobie, że jak zdam za pierwszym razem to rzucę palenie :) I od wczoraj po egzaminie nie palę.

_________________
Najgorszy widok w życiu to widzieć jak wszystkie Twoje plany i marzenia odchodzą...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: sob sty 28, 2012 16:01 
Offline

Rejestracja: sob sty 28, 2012 15:40
Posty: 1
Postanowiłam, że jak zdam, to napiszę. : P Egzamin miałam 5.12.11r. -drugie podejście, pierwszy był 7.10, oblany na łuku ;< uderzyłam w pachołek. Egzaminator, pan Remigiusz był bardzo miły dzięki czemu nie załamałam się, że oblałam już na łuku : P Przynajmniej teorię miałam już zaliczoną, 18/18. Po dwóch miesiącach (o zgrozo) czekania i dokupieniu jazd, byłam pewna, że nie zdam. Żałowałam wyboru ośrodka, jazdy dokupowałam gdzie indziej, gdzie wiele się nauczyłam, jednak zrozumiałam jak wiele straciłam wybierając nieodpwiedni ośrodek. Egzamin miałam na 7.30. Takich nerwów nigdy nie przeżyłam -.- Tym razem nie byłam sama, a z mamą i wierzę, że to ona przyniosła mi szczęście : D Łuk -ok, wzniesienie -ok, miasto -ok. Nie byłam w centrum, nie było równoległego parkowania, a skrzyżowanie w wielopolu też ok, bo nic nie jechała z naprzeciw, uff. Mega szczęście, trasy dokładnie nie pamiętam, ale standart, wokół elektrowni, droga koło Carrefoura, zawracanie na rondzie w lesie, parkowanie na osiedlu. I wielkie szczęście, po 2 tygodniach miałam prawko i teraz mogę już jeździć, choć teraz dopiero się zacznie nauka jazdy...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: czw lut 16, 2012 09:36 
Offline

Rejestracja: pn paź 10, 2011 10:23
Posty: 3
Witam! Muszę się pochwalić, że dzisiaj w tych wielkich zaspach udało mi się za 3 podejściem zdać egzamin :) Kurs robiłam jeszcze latem, nigdy w życiu nie jeździłam po śniegu więc byłam zrezygnowana. Warunki na drogach są koszmarne, ale ma to pewne plusy: nie widać linii na drodze; można jechać wolno (nie bałam się, że przekroczę prędkość - na jazdach była to moja zmora); egzaminatorzy są bardziej wyrozumiali. Zrobiłam kilka błędów, zdarzyło mi się też zamiast w lewo pojechać w prawo i musiałam zawracać tam gdzie nie było to przewidziane przez egzaminatora, ale poradziłam sobie świetnie, więc już nie musiałam drugi raz. Parkowanie na osiedlowym parkingu było okropne bo auto w głębokim śniegu robiło co chciało. Ale przynajmniej egzaminator nie może się przyczepić, że trochę krzywo albo coś :) Nie bójcie się śniegu, wbrew pozorom może to nawet ułatwić zdanie egzaminu! Powiem szczerze, że za to co dziś robiłam mogłam i oblać i zdać. Wszystko było w rękach egzaminatora, na szczęście humor mu dopisał :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: sob lut 18, 2012 13:50 
Offline

Rejestracja: sob lut 18, 2012 13:20
Posty: 3
1 egzamin miałam 7 grudnia- test ok, praktyczny oblany.
2 termin wczoraj- wynik pozytywny! :spoko:

Placyk poszedł mi bez problemu :o , do pokazania miałam światła mijania i zbiornik płynu chłodzącego potem wyjazd na miasto. Najpierw jeździlam koło elektrowni, zatrzymanie w wyznaczonym miejscu( pomimi pogody! :shock: ), zawracanie z wykorzystaniem infrastruktury i wstecznego.Nastepnie wjazd w taką drogę z której jest odbicie po skosie, i przejazd naokoło wysepki(pułapka- znak stopu).Przejazd koło biedronki i wjazd na osiedle drogą jednokierunkową( standardowa pułapka) , potem parkowanie na zaśnieżonym osiedlu( parkowanie prostopadłe przodem), wyjazd z osiedla drogą podporządkowaną i jazda na skrzyżowanie wielopolskie( jazda na wprost). Na rondzie zawracanie, znowu na wielopolskie i skręt w lewo. Następne rondo , skręt w prawo i powrót do ośrodka. Jazda trwała ok 45 min( złe warunki, deszcz śnieg :wow: ). Kiedy wróciłam do ośrodka i chciałam zaparkować przodem okazało się że egzaminator życzy sobie tyłem. :lol:
Egzaminator, bardzo spokojny.Nie stresował mnie dodatkowo. Nerwy opanowałam i egamin poszedł świetnie.Teraz już tylko czekaćna dokument.
Pozdrawiam i życzę powodzenia . :spoko:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 222 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group