WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Tutaj możesz umieścić informacje i opinie dotyczące danego ośrodka egzaminacyjnego oraz zdać relację z egzaminu.

Moderatorzy: ella, klebek

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez disturbed » sobota 17 października 2015, 15:41

disturbed napisał(a):Dzisiaj drugi raz nie zdałem egzaminu praktycznego.
Za pierwszym razem najechałem na łuku na słupek - wynik negatywny. A szkoda. Egzaminator przemiły. Dużo opowiadał, uśmiechał się, pomagał. Widać, że chciał żebym zdał :/ Dodatkowo poinformował mnie, że jakbym się specjalnie zatrzymał, bo widziałem, że uderzę w słupek, mógłbym jeszcze raz wykonać to zadanie - nie pomyślałem o tym :D Niestety nie pamiętam jego imienia i nazwiska.

Dzisiaj było o wiele gorzej. Siedzę i czekam na samochód egzaminacyjny. 10min po godzinie, o której miał zacząć się egzamin w końcu nadjechał. Od razu widziałem, że z gościem coś jest nie tak. Zero uśmiechu, strasznie się guzdrał. Jak wsiadłem do samochodu i się przywitałem, nawet nie odpowiedział. Gość mówił jakby był baaaaardzo znudzony swoją pracą, przez co się tylko bardziej zestresowałem.. Pojechałem na łuku do przodu - wszystko okej. Zaczynam cofać, niestety za szybko zacząłem kręcić i znowu widziałem, że najadę na linię lub uderzę w słupek, więc tak jak to poprzedni egzaminator napomknął, zatrzymałem się i poprosiłem o możliwość ponownego wykonania zadania. Jego odpowiedź? Proszę jechać.. No to ruszyłem, oczywiście nie było już ucieczki z tego miejsca, w którym byłem i najechałem na linię. Od razu z wrzaskiem mnie zatrzymał i kazał wysiąść z samochodu. Jak się zapytałem, dlaczego nie pozwolił mi pan wykonać zadania jeszcze raz, skoro błąd, który popełniłem na początku do takiego mnie upoważniał (niepłynna jazda), to odpowiedział mi, że rzekomo nie ma takiego przepisu ;_;
Po wypisaniu tej całej kartki, ani do widzenia, ani powodzenia, ani ch*j ci w d*pę, nic. A myślałem, że to co ludzie na internecie o tych egzaminatorach wypisują to bujdy.. Był to pan Michał Świderski.


W środę (14.10) udało mi się w końcu zdać egzamin. Dostałem tego samego egzaminatora, którego opisałem w cytowanym poście i jeździło mi się bez problemu. Nie był gbruowaty, ani nic z tych rzeczy. Musiał mieć wtedy zły dzień :D Samochód zgasł mi 5-6 razy, z tego 2 razy w dosyć ważnych miejsach, ale mnie nie oblał :)
disturbed
 
Posty: 2
Dołączył(a): czwartek 27 sierpnia 2015, 15:54

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez missimpatience » sobota 24 października 2015, 05:07

Hej :D jak przeczytałam o egzaminatorze Michale Ś. to aż sobie konto założyłam żeby opowiedzieć o moich egzaminach. 20.10 w koncu, za 5-tym razem udało mi się zdać egzamin

I-szy egzamin wypadł 17.03 trafiłam na bardzo miłego Pana Egzaminatora. Niestety nie pamiętam nazwiska. Wiem, że nazywał się Wojciech i miał około 30/35 lat.
Z nerwów nie umiałam zapanować nad pedałami przez co łuk przejechałam z prędkością światła. ( i tak było przez następne 3 razy :P ) Do teraz nie wiem jak ja to zrobiłam, że udało mi się go zaliczyć hehe. Wzniesienie pokonałam bez problemu jednak oblałam przy tej stacji benzynowej obok WORD-u. Nie zauważyłam znaku USTĄP PIERWSZEŃSTWA a na mojego pecha akurat ze stacji wyjeżdżało jakieś auto. No trudno zdarza się

II egzamin miałam za dwa dni. Moim Egzaminatorem był Pan Michał Świderski. Przywitał się, przedstawił jak wszystko będzie wyglądać. Niestety przez prędkość tym razem nie zaliczyłam łuku. Pachołki z jednego i z drugiego łuku razem mi się zlały no i niestety potrąciłam tyczkę. Ba, ja ją staranowałam. Pamiętam że potrzeba było dwóch egzaminatorów do wyciągnięcia jej spod kół :D na koniec dostałam reprymendę, że po łuku nie powinnam tak szybko jeździć, że on przeprowadził już 10 000 egzaminów a nie umiał by tak szybko przejechac tego łuku jak ja to chciałam zrobić, że chce się pewnie popisać przed nim itp. ( wydawać się może, że miał racje tylko jak Boga kocham ja nie jechałam tak szybko dlatego, że chciałam sie popisać tylko dlatego ze mi sie tak nogi trzęsły że nie umiałam zapanować nad pojazdem). Ale na koniec ładnie, kulturalnie życzył mi powodzenia na następnym egzaminie ;D Ogólnie nie byłam na niego zła, tylko sama na siebie no ale czasu przecież nie cofnę.

Mój III egzaminator też sprawiał wrażenie spoko gościa na ok 50 lat , niestety oblałam na parkowaniu :/

Wtedy postanowiłam sobie odpuscic bo każdy kolejny egzamin kosztował mnie więcej nerwów i traciłam już chęci, żeby posiadać prawo jazdy.

Zmotywowałam się 4 miesiące później gdy po raz n-ty zobaczyłam na facebook'u zdjęcie egzaminu od jakiegoś znajomego. Wykupiłam sobie 20 godzin dodatkowych jazd dzięki czemu nabrałam trochę wiary w siebie. Instruktor też mnie trochę podbudował więc miałam nadzieję, że tym razem się uda

28.09 miałam IV podejście, które zakończyło się znów porażką. Plac przejechałam bez problemu ( tym razem udało mi się spokojnie łuk przejechać :P ) Na mieście zatrzymałam się na stopie jednak zbyt późno i tylko czułam jak egzaminator wciska pedał hamulca, do tego wcześniej zapomniałam migacza włączyć. Pani w okienku wyznaczyła mi tym razem termin na 20.10.

Na egzamin jechałam jak na ścięcie ale caly czas sobie wmawiałam '' Ola, przecież ty masz jazdy. Obok Ciebie będzie siedział Twój instruktor, a po za tym są ludzie którzy zdają kategorie C, D. To Ty na B też dasz sobie radę '' o 13;43 podjeżdża eLka z której wyłonił się Pan Michał Świderski, który z uśmiechem czyta moje nazwisko. Trochę się przestraszyłam no ale nic nie zrobię - wsiadam do auta. Miałam do pokazania migacze i klakson. Potem chwilę porozmawialiśmy o prawo jazdy, tymbardziej że musieliśmy jakieś 10 minut na łuk czekać. Cały plac manewrowy zaliczyłam bez problemu. Na mieście raz pomyliłam kierunkowskazy. Raz kazał mi skręcić w lewo i prawie przegapiłam ten skręt, w ostatniej chwili się zatrzymałam i mogłam wykonać polecenie. po 27 minutach jeżdżenia po mieście usłyszałam upragnione słowa '' To co Pani Aleksandro, wracamy do WORD'u ?? '' Kazał mi przed zielonym znakiem skręcić w prawo, potem jeszcze musiałam zaparkować prostopadle przy kasach. Następnie powiedział mi jeszcze raz o tych migaczach, i o tym że jak zmieniam biegi to powinnam trzymać rękę prosto na kierownicy a nie nią ruszać bo grozi to wpadnięciem w poślizg itp i na końcu mi oznajmił, że egzamin zakończył się wynikiem pozytywnym. Miałam ochotę go wyściskać w tym aucie ale się powstrzymałam :D

Niby miałam szczęście do egzaminatorów ale cieszę się że już się skończyla moja przygoda z WORD'em :D
missimpatience
 
Posty: 2
Dołączył(a): sobota 24 października 2015, 03:46

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez kwiecista85 » poniedziałek 26 października 2015, 20:42

Witajcie ponownie :) Po pierwszej nieudanej próbie (5 październik) udało się zdać za drugim razem 13 października. Opatrzność nade mną czuwała. Miałam wielkie szczęście. Wyjeżdżałam "górką śmierci" , potem Ceglana, Kościuszki...dalej nie pamiętam, ale wiem jedno-miałam wielkie szczęście. Na łuku wykłada się tak wiele osób, że obserwując te porażki można się mocno zestresować dodatkowo. Tym razem łuk zrobiłam płynnie z gazem , za pierwszym razem próbowałam na samym sprzęgłem co skutkowało tym że auto mi gasło. Mimo że zdałam egzamin uważam że dałam ciała i nie pokazałam tego na co mnie stać, nie była to najlepsza jazda w moim życiu. Tylko cud sprawił, że zdałam ten egzamin.
kwiecista85
 
Posty: 5
Dołączył(a): środa 07 października 2015, 12:24

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez wybuchowa88 » środa 28 października 2015, 16:56

Witam. Dzisiaj i ja miałam okazje popisać się swymi umiejętnościami :) Co prawda wynik negatywny, ale każda jazda uczy, więc są błędy, których na pewno więcej nie popełnię. Stałam na placu może z 10minut po czym przyjechało pierwsze auto i zaraz ja "do golenia" ;) Cieszę się, że nie musiałam długo stać i się nerwować. Egzaminator bardzo fajny, był stanowczy, ale ok. Starszy, wysoki Pan. Taka mała uwaga dla wszystkich zdających. Mając wylosowane do sprawdzenia działanie świateł stopu, warto znać ich kolor, bo ja dzisiaj tak miałam, że egzaminator kazał mi nacisnąć hamulec i spytał się mnie jaki mają kolor. W przypadku innych świateł, kolor jest widoczny gdy stoimy przed autem. Niby głupota, no ale jednak wtopa może być. Łuk, wzniesienie przejechałam bez większych problemów. Łuk trzeba robić niestety na niewielkim gazie, w przeciwnym razie auto zgaśnie. Wyjazd na miasto przez stację, babeczka mnie przepuściła więc jazda :) Egzaminator wydawał jedynie polecenia, a ja nie mogłam głupia uspokoić nogi i kilka razy auto mi zgasło, ale kazał jechać dalej. Raz też zapomniałam kierunkowskazu, ale później już się pilnowałam. W sumie najgorzej było na ul. Granicznej (chyba), gdzie kazał mi skręcić w lewo, a ja nienawidzę tego skrzyżowania bo niestety ciężko jest włączyć się tam do ruchu. Jakoś się udało. Egzaminator czepiał się trochę, że przez połowę pasa przeciągłam na jedynce, ale tak się skupiłam na odpowiedniej zmianie pasów, że o biegach już zapomniałam :lol: Co stres robi z człowiekiem, masakra. Jeździłam już 30 minut, Zrobiłam wszystkie zadania, parkowanie prostopadłe, 2 razy zawracałam, raz z wykorzystaniem infrastruktury, raz na skrzyżowaniu, rozpędzenie do 50km/h i zatrzymanie i był zadowolony. Aż tu nagle na ul. zgrzebnioka skręcając na kościuszki przejechałam przez torowisko bez zatrzymanie na znaku "stop". Nie wiem co ja sobie myślałam, znam to skrzyżowanie, jeździłam tam wielokrotnie, a tu "małpi rozum" i po egzaminie :hmm: Egzaminator mówił, że sam jest w szoku, że zrobiłam taką głupotę. Byłam załamana, tym bardziej, że Egzaminator stwierdził, że jechaliśmy już do ośrodka. No, ale nie ma co gdybać. W poniedziałek (02.11) kolejna próba. Mam nadzieję, że lepsza.
wybuchowa88
 
Posty: 1
Dołączył(a): środa 28 października 2015, 16:01

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez SebaSRS » piątek 27 listopada 2015, 00:03

Wczoraj zdawałem praktykę pierwszy raz - wynik pozytywny :)

Egzaminatora miałem Krzysztofa S.,
Dokładnie przebiegu trasy nie pamiętam, ale zawracałem na tym "niby rondzie", z ul.Zgrzebnioka w Kościuszki, potem parkowanie przy almie, potem tą jednokierunkową (równoległa do kościuszki) miedzy almą a Ceglaną, gdzie pani w berlingo/partnerze wpakowała się pod prąd (pozdrawiam! :D), i musiałem w lewo skręcać z prawej strony, ale potem nawrotka (nawet nie wiem jak znow się tam znalazłem :D ) i znów wyjazd z tej ulicy, tym razem już prawidłowo :)

Potem zawracanie z użyciem biegu wstecznego w strefie zamieszkania (domki jednorodzinne, nie pamiętam ulicy, ale na kursie też tam jeździłem ), przy wyjeździe nie chciała "1" wejść (z tymi skrzyniami w yarisce coś jest - praktycznie każdy z znajomych kto jeździł narzekał że nie wchodzi), gdzie egzaminator mnie "uczył", że muszę podwójnie wysprzęglać (jestem osobą "dłubiącą" w autach więc dla mnie nie nowość, ale żeby nie tamować ruchu chciałem wrzucić na luz i na 1, bez wysprzęglania - zazwyczaj się udawało). Trochę się denerwował, gdy przy ruszaniu było za dużo gazu "mniej gazu!", ale nie brałem za bardzo do siebie :)
Generalnie miał kilka zastrzeżeń, głownie takich które wynikają z braku praktyki, ale jak to p.Krzysztof powiedział "zaliczam":)

Biorąc pod uwagę, że nie miałem dodatkowych jazd, autem po katowicach i ogólnie dłużej autem jeździłem 1,5-2 mies. temu, to nie było źle :)

Łuk robiony na pachołki (1obrót), bez ręcznego - spokojnie można z nożnego - myślałem, że jest gorzej, robiłem z minimalnym gazem. Łuk ten bliżej drogi i budynku z salami egzaminacyjnymi.
SebaSRS
 
Posty: 4
Dołączył(a): piątek 10 lipca 2015, 14:46

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez waterbendergirl » wtorek 12 kwietnia 2016, 23:25

Dzisiaj nareszcie udało mi się zdać, za szóstym razem xD Zanim zdałam, czytałam posty na tym forum; podniosły mnie na duchu i pomogły niekiedy:) Więc też się podzielę swoim doświadczeniem, a nuż się komuś przyda.
Moje doświadczenie co do jazdy na mieście nie jest w sumie zbyt wielkie, bo aż cztery razy oblałam na łuku. A było to tak:

Podczas pierwszego egzaminu moim egzaminatorem była kobieta, nie pamiętam imienia. Mówiła bardzo cicho i jakby do siebie, bardzo "oficjalnym" tonem, więc trochę mnie to zestresowało xD Pamiętam że miałam sprawdzić poziom oleju i się zdziwiła jak jej powiedziałam, że zamierzam wyciągnąć bagnet i to sprawdzić, powiedziała, że muszę tylko opowiedzieć, jak to się robi xD Więc dla tych co jeszcze nie wiedzą: wystarczy opowiedzieć, nie trzeba demonstrować :>
Potem jechałam do przodu na łuku, i podczas wycofywania puściłam na moment hamulec i to był błąd - auto potoczyło się na pachołek a przodu :( Cóż, słyszałam legendy o straszliwym pochyleniu na łuku w Kato, ale nie przejęłam się nimi zbytnio (mój instruktor też kazał się tym nie przejmować, mówił, że nie trzeba używać ręcznego itd). No i ta babka się mnie pyta, czemu nie użyłam ręcznego, że gdybym użyła, to by nie było problemu, że żyjemy na Śląsku, na którym teren jest pochyły i trzeba używać ręcznego, itd itp. No trudno, myślę sobie, następnym razem będę pamiętać o tej nierówności.
Na dodatkowych jazdach przed kolejnym egzaminem ćwiczyłam z moim instruktorem takie właśnie ruszanie bez ręcznego na niewielkim wzniesieniu, do przodu i do tyłu. Facet upierał się, że na łuku serio ręcznego nie trzeba używać, kiedy wiem, jak ruszać na pół-sprzęgle. I miał rację, bo sama ta czynność zaciągania i opuszczania hamulca dodatkowo dekoncentruje, zwłaszcza w stresie (przynajmniej mnie). Więc po prostu puszczam powoli sprzęgło i czekam aż auto się zacznie trząść, nabierać mocy, i dopiero wtedy powolutku puszczam hamulec. I to serio wystarczy na tym wzniesieniu na łuku, nie trzeba się ręcznym przejmować :> Ale watro sobie to wcześniej poćwiczyć na jakiejś małej górce.

Drugie podejście to była totalna porażka. Egzaminator był kompletnym przeciwieństwem tamtej babki - uśmiechnięty, wyluzowany facet, około 50-60 lat. Mówił do mnie zdrobniale, trochę dowcipkował i próbował rozluźnić atmosferę. Ale zrobiłam najdurniejszy błąd świata: przy ruszaniu zapomniałam wrzucić jedynki. Opuściłam ręczny, dodałam gazu, i auto zamiast do przodu pojechało do tyłu na pachołek. Koniec egzaminu. Było mi tak strasznie głupio, i ten gostek chyba też był w szoku. Nie mam pojęcia, jak mogłam być tak głupia żeby jedynki nie wrzucić. Stres, stres, stres...

Trzecia próba, i znowu łuk. Nie pamiętam nawet egzaminatora, pamiętam tylko, że pojechałam do przodu na łuku, tym razem auto mi się nie stoczyło, bo ruszyłam na pół-sprzęgle, ale przy cofaniu źle obrałam skręt i samochód tyknął pachołek. Koniec.

Przed czwartą próbą tłukłam łuk do upadłego na jazdach, tak, ze już potem mogłam zamknąć oczy i nie dotknąć pachołka podczas skrętu. Druga tyczka znika za lusterkiem, jeden cały pełny obrót kierownicą i auto nie ma prawa jechać źle.
Byłam już spokojna co do łuku i na egzaminie nareszcie mi się udało go przejechać. Szczerze, to byłam w takiej głupkowatej euforii, że potem zrobiłam same błędy. Na górce spoko, tylko trochę za dużo dodałam gazu, za to przy wyjeździe z wordu zapomniałam, że tam jest oddzielny pas do włączania się do ruchu i przejechałam przez ciągłą linię. Na rondzie koło IBM-u musiałam zawrócić (to akurat pamiętałam, że trzeba zmienić pas na lewy, po prawy jest tylko dla pracowników tego budynku), potem przez skrzyżowanie prosto i na kolejnym rondzie też musiałam zawrócić i po zawróceniu od razu skręcić w prawo. Tam jest oddzielny pas i oddzielne światła do skrętu w prawo, i tuż przed tymi światłami linia jest przerywana, żeby z pasa środkowego zjechać na ten prawy. A ja, głupia, wepchałam się na ten pas wcześniej, przejechałam przez ciągłą i wymusiłam pierwszeństwo. Koniec. Ale przynajmniej wyjechałam na miasto, yeah!

Piąta próba. Pojechałam na łuku do przodu, cofałam na pół-sprzęgle, ale to sprzęgło było bardzo "twarde", ciężko się je wciskało. Za słabo je przytrzymałam i silnik zgasł. Poprosiłam o ponowne podstawienie samochodu, i znów silnik zgasł, tym razem przy ruszaniu. To sprzęgło serio było dziwne xD

No, i w końcu, szóste podejście. Na łuku podczas cofania podobna sytuacja, tyle że silnik nie zgasł, ale samochód na chwilę się zatrzymał - "utracenie płynności jazdy". Powtórzyłam podejście i tym razem się udało, po prostu to sprzęgło znowu było inne i trzeba było je wyczuć. Górka też spoko, co prawda ruszyłam z piskiem opon, ale facet nic nie powiedział, więc luzik.
Potem niespodzianka - na tylną kanapę dosiadł się kolejny gostek, pan Instruktor Nadzorujący, Przedstawił się i powiedział że będzie nadzorować. Super, myślę sobie, jeszcze więcej stresu, dokładnie tego mi brakowało! xD Ale pan Nadzorujący nic nie mówił całą drogę, więc po jakimś czasie o nim zapomniałam.
Wyjechałam z wordu przez stację, tym razem pięknie, z pasa do włączania, nie musiałam nikomu ustępować. Potem to samo, zawracanie na rondzie przy IBM-ie, tylko tym razem pojechałam z powrotem Francuską na górę, i tam koło Lotosu skręciłam w prawo. Resztę jazdy pamiętam jak przez mgłe: na parkingu musiałam zaparkować prostopadle, ale zapomniałam włączyć migacza. Potem w innym miejscu mogłam to powtórzyć i już tym razem włączyłam migacz. Na Muchowcu musiałam się rozpędzić do 50km/h i zatrzymać przy latarni a potem zawrócić w bramie, to też spoko. Raz jak z podporządkowanej wjeżdżałam na drogę z pierwszeństwem to się obejrzałam w lewo, ale nie w prawo i gostek się zapytał, czy sprawdziłam prawą stronę. Ja mu na to, że tak, kątem oka xD On na to, ze powinnam sprawdzić dokładniej, bo jakby coś tam jechało to by było wymuszenie, i zaliczył mi o jako pół błędu. Miałam szczęście głupka, bo droga akurat była pusta.
Potem jeszcze była sytuacja, że jechałam jednokierunkową, i nagle z naprzeciwka, pod prąd zaczęła na mnie jechać ciężarówka. Na szczęście skręciła przede mną w boczną drogę, ale kiedy potem ja miałam skręcać w lewo i włączać się do ruchu, zapomniałam, że jestem na jednokierunkowej i ustawiłam się z prawej strony, a nie z lewej. Facet mi mówi, że to kolejny błąd, ja mu na to, że ciężarówka mnie zmyliła, a on na to, że nie możemy usprawiedliwiać swoich błędów błędami innych. No miał facet rację.
Potem jeszcze jechałam koło Trzech Stawów, musiałam zawracać na tym rondzie na dole, parę innych skrzyżowań na których musiałam ustąpić pierwszeństwa i nagle już byłam koło wordu. Kazał mi zjechać tym tylnym wjazdem gdzie jest ta stroma górka. Zaparkowałam strasznie krzywo, ale kazał mi to już zostawić, wyjaśnił mi jeszcze raz wszystkie błędy, zaznaczył, że miałam słabą dynamikę jazdy i dostosowywanie biegów do prędkości, ale żaden błąd się nie powtórzył, więc mi to zaliczy, aczkolwiek jazda była dość marna. Potem Nadzorujący tylko powtórzył słowa egzaminatora, obaj mi życzyli powodzenia i koniec. Zdałam.

Okej, przyznaję: nie była to moja najlepsza jazda, ale zważywszy na poziom stresu i dwóch instruktorów w samochodzie, chyba nie mogłam zrobić tego lepiej. Podczas jazdy co chwilę miałam wrażenie że egzaminator zaraz mnie obleje, i odczuwałam ulgę, kiedy kazał mi jechać dalej. Jechałam bardzo krótko, około 30 minut, i w ogóle nie jeździłam po centrum Kato; tylko okolice Wordu, Muchowca i Trzech Stawów (co też mnie zdziwiło, myślałam, że będę jechać po drodze ekspresowej, a tu nic). Nie miałam też parkowania równoległego, co mnie akurat cieszy:) No i też zdawałam o dość fajnej godzinie, bo o 12.30, więc ruch był niewielki.

Podsumowując: miałam wielkie szczęście, że udało mi się zdać ten egzamin. Wydaje mi się, że gdyby egzaminator chciał, to mógłby mnie spoko oblać, ale tego nie zrobił; chyba obaj chcieli, żebym zdała. Życzę Wam też takiego szczęścia podczas egzaminu!
I jeszcze jedno: wiem, że to zabrzmi banalnie, i że pewnie słyszeliście to milion razy, ale NIE STRESUJCIE SIĘ. Wiem, łatwo mi to mówić, bo mam to juz za sobą, ale większość tych poprzednich błędów na łuku które zrobiłam to była wina stresu, nie braku umiejętności. Na jazdach z moim instruktorem wszystko szło super, po czym na egzaminie robiłam głupie błędy, właśnie ze stresu. Ale przed tym ostatnim egzaminem coś się jednak zmieniło; dalej się stresowałam, ale stres nie przyćmił mi umysłu, potrafiłam się skupić. I może też dzięki temu jakoś się udało. Głowa do góry, uśmiech i skupienie! Życzę Wam powodzenia, i gratuluję wszystkim, którzy przeczytali tę powieść:) Mam nadzieję, że dla kogoś okaże się pomocna:>
waterbendergirl
 
Posty: 1
Dołączył(a): wtorek 12 kwietnia 2016, 19:48

Re: WORD Katowice - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez Tobol » wtorek 25 lipca 2017, 15:32

Po 7 letniej przerwie od niezdania w Bytomiu dziś zdałem w Katowicach.
Wykupiłem 20 h jazd, wystarczyło.
Egzaminator starszy, krótko ścięty, siwy Pan i z tyłu Pan nadzorujący.
Były błędy, już myślałem, że się nie uda, ale skończyło się dobrze.
Najpierw łuk, półtora metra do przodu i egzaminator: 'proszę zatrzymać auto'. Nie spuściłem do końca ręcznego.
Oprócz tego parę razy auto zgasło, brak hamowania silnikiem, przy jeździe na drodze z pierwszeństwem nie popatrzyłem czy coś nie jedzie pomimo zakazu, przy rozpedzeniu do 50 KM/h nie zjechałem do prawej strony przy zatrzymaniu, przekroczenie prędkości o 10 KM/h (nie zauważyłem ograniczenia do 40 przy zjeździe z autostrady), brak spojrzenia w lusterko przy zmianie pasa, chociaż pas, na który zjezdzalem dopiero się zaczynał.
Dodatkowo po komendzie 'proszę zawrócić przy bramie z wykorzystaniem biegu wstecznego', przejechałem bramę, bo chciałem wjechać na wstecznym w bramę po lewej więc powtorzylismy przy kolejnej bramie.
Myślałem, że nie zdałem, bo np., gdy zgasł mi samochód to egzaminator nic nie powiedział tylko z niezadowolona mina pokiwal głowa na boki i parę razy przy błędach lekki uśmiech przesmiewczy do Pana nadzorującego z tyłu.
Na koniec podjechalismy pod WORD, powiedział o wszystkich błędach, zapytał czy się zgadzam z tym i jak potwierdziłem to powiedział, że egzamin zakończony pozytywnie :-)
Także nie taki egzaminator straszny jak go malują i jak widać pozory mylą. Też to jest człowiek i rozumie, że nerwy i stres robią swoje.

Pozdr.
Tobol
 
Posty: 1
Dołączył(a): wtorek 25 lipca 2017, 15:06

Poprzednia strona

Powrót do Ośrodki egzaminowania kierowców

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości