Refleksje po zdanym egzaminie

W tym miejscu zamieszczamy posty związane z egzaminami

Moderatorzy: ella, klebek

Refleksje po zdanym egzaminie

Postprzez ja11 » sobota 10 listopada 2018, 23:34

Witam serdecznie,

Wczoraj, po bodajże 5 latach od rozpoczęcia kursu zdałam egzamin na prawo jazdy kat. B. Było to moje 6 podejście od sierpnia tego roku, jednak kilka lat temu zaliczyłam jeszcze 3 nieudane podejścia. Moja cała historia znajduje się tutaj: viewtopic.php?f=2&t=41746

Miałam łącznie 9 egzaminów w 2 różnych WORD-ach, z czego 4 skończyły się na placu, jestem więc weteranką zdawania ;) Najgorszą rzeczą do opanowania był dla mnie stres. Uważałam, że prawo jazdy nie jest dla mnie, że nie mam talentu, że stres za kierownicą mnie zeżre... na osoby z prawkiem patrzyłam jak na półbogów, dlatego też odpuściłam na długie pięć lat. Jednak brak prawa jazdy, mimo, że nie jest mi ono niezbędne do życia, doskwierał mi mocno, więc postanowiłam zniszczyć swoją wewnętrzną blokadę i zapisać się na dodatkowe jazdy. Wybrałam instruktorkę o dobrej opinii i właściwie nikomu (poza partnerem) nie wspominałam o egzaminach.
Tuż przed ostatnim, szczęśliwym egzaminem instruktorka powiedziała mi o kursancie, który jeździł beznadziejnie i zdał za 3 razem, więc dlaczego ja, jeżdżąc spokojnie i dobrze nie miałabym zdać za 6? Pomogło. Oto moje refleksje po zdanym egzaminie:
- Uważam, że szkolenia są zbyt tanie. Mówię to jako osoba, dla której łączny koszt prawa jazdy trzeba liczyć w tysiącach złotych (kurs, egzaminy, dodatkowe godziny jazdy). Nie wiem dokładnie ile to będzie, ale podejrzewam że powyżej 5 tys. zł. W moim mieście godzina jazdy doszkalającej kosztuje obecnie 50-60 zł, standardowy kurs na kategorię B - ok.1400 zł. Jeśli odejmie się od tego koszt sali wykładowej, benzyny, ubezpieczenia auta (które najczęściej jest brane na kredyt) w kieszeni instruktora zostaje niewiele. Myślę, że wzrost cen kursów na prawo jazdy mógłby spowodować lepszą jakość szkolenia (z zawodu instruktora nie odchodziliby najlepsi), a co za tym idzie - wyższą zdawalność.
- Kurs powinien trwać dłużej i obejmować np. obowiązkowe kilka godzin jazd po zmroku, a idealnie także w różnych warunkach atmosferycznych.
- Za każdym razem trafiałam na innego egzaminatora, lecz tylko jeden z nich był niemiły. Większość z nich była bardzo miła i profesjonalna. Jednak zmieniłabym co nieco w samej formule egzaminu. Co do ruszania "pod górę" oraz jazdy na mieście nie mam zastrzeżeń, jednak zmieniłabym trochę na korzyść kursantów ten nieszczęsny "Łuk", zwany też rękawem. Po pierwsze, powinna być możliwość zatrzymania się - tak jak w naturalnych warunkach, np. przy wyjeżdżaniu z bramy tyłem. Po drugie, przed przystąpieniem do wykonywania zadania kursant powinien mieć czas, poza przygotowaniem się do jazdy, także na zapoznanie się z autem. Po trzecie, moim zdaniem powinno wprowadzić się zasadę, że w przypadku gdy kursant nie wyjedzie z placu, np. połowa opłaty egzaminacyjnej powinna być mu zwracana.
- WORDy powinny bardziej otworzyć się na zdających, umożliwiając im np. poćwiczenie łuku z instruktorem; w moim mieście jest taka możliwość, jednak z tego co mi wiadomo, nie wszystkie WORDy taką opcję posiadają.
-WORDy nie powinny być finansowane bezpośrednio z opłat za egzaminy. Pieniądze te powinny trafiać do budżetu i stamtąd być wydzielane WORD-om. Oblewanie musi przestać być finansowo opłacalne.
Ogólnie dopiero po kilku niezdanych egzaminach WORD przestał mi być straszny, a paraliżujący stres ustąpił. Stwierdziłam, że nie taki wilk straszny jak go malują i być może już w przyszłym tygodniu będę mogła cieszyć się upragnionym dokumentem ;)
ja11
 
Posty: 9
Dołączył(a): piątek 26 października 2018, 14:19

Re: Refleksje po zdanym egzaminie

Postprzez brygidKa » sobota 24 listopada 2018, 21:14

Gratulacje, ja też zdałam dopiero za 7 podejściem po kilku latach przerwy. Wiem jak to jest :)
brygidKa
 
Posty: 41
Dołączył(a): niedziela 03 grudnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Radzionków

Re: Refleksje po zdanym egzaminie

Postprzez aurelia » środa 28 listopada 2018, 12:14

Po pierwsze, gratuluję zdanego egzaminu. To dobrze, że się nie poddałaś.

Jeśli natomiast chodzi o to, co piszesz o kursach i egzaminach, myślę, że masz sporo racji. Ja też wyjeździłam wiele godzin, miałam momenty totalnego załamania i podobnie jak Ty widzę potrzebę zmian, zwłaszcza jeśli chodzi o szkolenie kierowców. Zgadzam się, że droższy kurs mógłby oznaczać lepszą jego jakość, bo zarówno instruktor jak i typowy kursant bardziej by się przykładali - ten pierwszy, bo byłby motywowany finansowo (a także mniej zniechęcony postawą osoby nauczanej) a ten drugi nie chciałby tylu pieniędzy wyrzucać w błoto.

Co do długości szkolenia, to ja mam jeszcze inny pomysł :) Zupełnie serio twierdzę, że obowiązkowe minimum powinno wynosić 20 godzin. Z założeniem, że i tak 99% osób dokupi co najmniej drugie tyle. A ten 1% zdolniejszych (bądź robiących kurs po raz któryś) nie musiałby się męczyć i nudzić. Po tych 20 godzinach powinno się zachęcać (choć oczywiście nie zmuszać) do zmiany instruktora. Pamiętam, że w połowie mojego kursu miałam dużą ochotę zmienić instruktora, ale było mi głupio, nie chciałam robić zamieszania ani się z niczego tłumaczyć, zwłaszcza że jeździłam z instruktorem bardzo popularnym i ogólnie uwielbianym, który jednak po prostu w moim przypadku okazał się mało skuteczny, co mogę stwierdzić z perspektywy czasu, porównując go z innym, u którego doszkalałam się przed egzaminem.To jest właśnie duży problem, zresztą często przewijający się w różnych wątkach na tym forum: "czy to ze mną coś nie tak i jestem niewyuczalny/-a, czy to jednak ten konkretny instruktor nie sprawdza się w moim przypadku".

Co do samego egzaminu, dodałabym jeszcze jedną ważną sprawę organizacyjną: czas oczekiwania na jego rozpoczęcie. Obecna sytuacja, w której osoba zdająca czeka nieraz po 1 - 2 h, kiedy w każdej chwili mogą wywołać jej nazwisko, jest więcej niż niekomfortowa. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy właśnie w toalecie... Chyba więcej pisać nie muszę.
aurelia
 
Posty: 41
Dołączył(a): piątek 25 maja 2018, 23:00
Lokalizacja: Warszawa

Re: Refleksje po zdanym egzaminie

Postprzez optymistka31 » środa 28 listopada 2018, 12:50

Refleksje po egzaminie, okazuję się, że nie umiem jeździć, :P może inaczej, znam przepisy, znam zasady, ale jazda innym autem większym, i w ogóle bez kogoś obok jest inna zupełnie jak nauka od nowa ;)

Ale od początku:

kurs 30 godzin to dla mnie za mało, jeszcze przed egzaminem dokupiłam 9:

- podejście pierwsze: plac zaliczony, poległam na mieście
- podejście drugie dokupione kolejne 9 godzin : porażka na placu ( nie umiem sobie tego wybaczyć)
- podejście trzecie dokupione 6 godzin: pozytywne

Sam egzamin, nie taki diabeł straszny jak go malują, jeśli potrafisz opanować auto i zapanować nad stresem to zdasz jak nie za pierwszym razem ale za drugim ;) najgorszy w tym wszystkim jest stres. Pamiętam pierwsze podejście, tak mi latała noga, że nie umiałam utrzymać sprzęgła ;) Za trzecim razem zero stresu i pozytyw ;) Wracając po 30 minutach i widząc z daleka bramę WORDU myślę sobie w duchu powiedz skręcamy i w tym momencie egzaminator mówi skręcamy a ja sobie myślę uff :D
optymistka31
 
Posty: 2
Dołączył(a): środa 12 września 2018, 08:27


Powrót do Egzamin na prawo jazdy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości