Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Tutaj możecie zamieszczać opinie dotyczące kursów na prawo jazdy

Moderatorzy: ella, klebek

Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez EmilP83 » sobota 09 czerwca 2018, 03:01

Witam. Na sam początek opowiem wam moją historię od samego początku z prawem jazdy która zaczęła się tego roku w lutym. Wszystko było fajnie w trakcie teorii. Jako pierwszy w szkole zaliczyłem teorie i miałem jazdy( Dokładnie 15 lutego). Wcześniej jeździłem sobie po placu na giełdzie z tatą żeby oswoić się co nieco z samochodem i to naprawdę pomogło przed jazdą bo nie byłem aż tak zielony w tym wszystkim lecz jednak sam fakt że wjeżdżam do ruchu miejskiego mnie przerażało jednak okazało się że nie było aż tak źle bo pojechaliśmy na obrzeża miasta i byłem naprawdę zadowolony. Dzień później miałem kolejną jazdę. Już na samym początku dostałem opieprz od instruktora bo wyjeżdżając z parkingu nie zatrzymałem się przed wyjazdem tylko na przejściu dla pieszych. Ogólnie czułem się pewniejszy po tej pierwszej godzinie ale okazało się to na marne. Kilkaset metrów dalej było pierwsze rondo. Nie miałem pojęcia jak mam się zachować, a instruktor kompletnie nic mi nie mówił tylko skupił się na telefonie. Gdy poprosiłem go o pomoc wyrwał mi kierownicę w swoje ręce i zaczął się drzeć "CO TY <&%#$@>** <&%#$@>**" choć po prostu wyjechałem na lewy pas bo jechaliśmy w lewo i nie miałem pojęcia że trzeba zjechać na prawy. Rondo było puste i tak naprawdę nie stworzyłem jakiegoś tam zagrożenia bo nie było komu. Pamiętajmy, że to była moja druga godzina. Wtedy marzyłem tylko o tym aby jak najszybciej wysiąść z tego samochodu. Przez całą godzinę nasłuchałem się tylko krzyków i przekleństw w moją stronę. Ogólnie przejechałem każde rondo w mieście i po tej godzinie miałem ochotę skończyć z tym wszystkim ale po powrocie do domu powiedziałem sobie że dobra następnym razem będzie lepiej ale jednak okazało się że kompletnie nic się nie zmieniło. Instruktor wywierał na mnie taką presję, że nie potrafiłem myśleć o tym co robię na drodze bo cały czas tylko słyszałem jak to ja źle jeżdżę. Byłem całkowicie zniechęcony do robienia tego prawa jazdy i miałem już myśli że to była najgorsza decyzja mojego życia. Po piętnastu godzinach z tym instruktorem udałem się do szefa szkoły który również jest instruktorem tyle że na automacie. Wszystko mu opowiedziałem, a on powiedział że jest mu strasznie przykro i od teraz on będzie mnie uczył. Byłem ucieszony bo słyszałem o nim naprawdę bardzo dobre słowa. To było w kwietniu przed samymi świętami. Powiedział że po świętach pojadę z nim i wszystko sobie omówimy i ustalimy. Okej. Czekałem na telefon z niecierpliwością. Minął już ponad tydzień od świąt, a telefonu jak nie było tak nadal nie ma. W końcu postanowiłem sam zadzwonić i jak się okazało zapomniał o mnie (XD) i niedługo się odezwie. Mówię no dobra już i tak nie mam nic do stracenia. Zadzwonił dzień później czy mogę przyjść na 17 przejechać się z nim. Od razu się zgodziłem i szybko ogarnąłem. Jeździło mi się z nim naprawdę dobrze. Był spokojny i ani razu nie podniósł odziwo na mnie głosu. Ustalił mi kolejną jazdę na poniedziałek, poczym w piątek napisał smsa że jest chory i niestety musimy odwołać tą jazdę. Pomysłem że no zdrowie jest najważniejsze to zrozumiałe tylko problem polegał na tym że był chory przez trzy tygodnie i gdybym się nie przypomniał to by w ogóle nie zadzwonił. Później miałem z nim dwie jazdy na miesiąc (gdyby ktoś mi nie wierzył mogę wstawić zdjęcie mojej karty kierowcy). Na ostatniej jeździe zaczął mi robić kazanie że boi się ze mną jeździć i czy nie wolę iść na automat (XD) poczym zadał mi pytanie co bym wybrał gdybym miał wybór jeździć na automacie albo w ogóle nie jeździć (XDDDD). Tłumaczylem mu że nie potrafię oswoić się z ruchem miejskim jeżdżąc dwa razy na miesiąc, a on odpowiedział żebym nie wymyślał bo to moja wina i głupio się tłumacze (XDDDDDDD). Po tym zdarzeniu na następny dzień zacząłem szukać innej szkoły i poinformałem go że zmieniam szkołę i przyjdę po papiery. Rozstaliśmy się w zgodzie i znalazłem kolejną szkołę w której jestem do tego momentu i właśnie będę miał swoją 26 jazdę choć i tak będę musiał dokupić jeszcze godziny bo tak naprawdę jestem 16 godzin w plecy. Instruktor jest naprawdę w porządku. Wymaga samodzielności co naprawdę mi się podoba bo dzięki temu więcej rzeczy zapamiętuje. W poprzedniej szkole miałem jedną trasę wykutą na blachę, a teraz jeżdżę przez całe miasto i miałem już takie rzeczy których w tamtej szkole przenigdy nie robiłem tak jak chociażby parkowanie (XD). Niestety problem polega na tym, że zawsze gdy wsiąde już za kierownicę dopada mnie stres i popełniam strasznie głupie błędy. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Instruktor poradził mi brać Meliski i w miarę pomagają ale to nadal nie to. Zawsze strasznie się poce z nerwów, usta mi wysychają że aż robi mi się taki biały nalot na ustach, jest mi duszno i czasami jestem strasznie rozkojarzony. Nie umiem sobie z tym poradzić co mnie strasznie dołuje i po każdej takie jeździe zawsze chce z tym jak najszybciej skończyć choć naprawdę lubię jeździć samochodem bo nawet teraz w trakcie kursu (który trwa od lutego) czasami jeżdżę z tatą na giełdę porobić jakieś manewry i czuję się świetnie za kierownicą i nic z wcześniejszych rzeczy nie występuje. Może ktoś potrafi coś mi doradzić co mógłbym zrobić bo naprawdę nie mam żadnego pomysłu. Mam wrażenie, że przez tego pierwszego instruktora coś się we mnie zablokowało co powoduje że nie potrafię oswoić się z tą jazdą samochodem i nie potrafię zaufać innym instruktorom.
EmilP83
 
Posty: 1
Dołączył(a): piątek 08 czerwca 2018, 14:56

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez kolezankafilizanka » czwartek 14 czerwca 2018, 17:53

Nic Ci się w elce nie stanie, bo instruktor kontroluje i on za wszystko odpowiada. Możesz się pomylić, ale nic się nie stanie, nie roztrzaskasz się, co najwyżej zahamujecie. Najgorszego unikniesz. Jak Cię oblewa zimny pot, skoncentruj się na rozwiązywaniu problemu, który widzisz. Myślisz, że Ty jeden się boisz? Żaden z nas na drodze nie ma gwarancji, czy wróci cały do domu, i za każdym razem trzeba się ratować z jakiejś matni (a to pomyli znaki i zajedzie komuś drogę, a to się wchrzani w miejsce, skąd trudno się wycofać, a to pomyli bieg), a nie mamy już do pomocy nauczyciela.
Co do głupich błędów, to wszyscy je robią, tylko na kursie człowiek jest przekonany, że on jeden się myli, i to go blokuje w nauce.
Pomyśl: najgorsze to zahamowanie auta przez instruktora. I co?
--
Kat. B od X 2016. Uczyłam się w clio, a teraz mam złoma i wio!
kolezankafilizanka
 
Posty: 230
Dołączył(a): wtorek 25 października 2016, 11:21
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez pjxy » czwartek 14 czerwca 2018, 23:36

Co innego manewrowanie z tatą na giełdzie, a co innego jazda w ruchu miejskim. Z tego, co napisałeś wyłonił mi się taki obraz - lubisz jeździć samochodem, gdy wokół jest pusto i bezpiecznie, a jazda po ulicach sprawia Ci stres. Wiadomo, każdy na początku bardziej lub mniej się stresuje ale bez przesady, niestety jazda po drogach to ciągła ,,walka", trzeba być skoncentrowanym, można zginąć lub zabić kogoś - bardzo brutalnie to brzmi, no ale tak jest niestety, co pokazują codzienne statystyki wypadków.
Musisz (tzn. nie musisz ale warto, bo prawo jazdy jest bardzo przydatne w życiu) się z tym stresem zmierzyć.
Z tym ufaniem i pokładaniem całej nadziei w instruktorze też bym nie przesadzał, instruktor i auto z L-ką na dachu to nie platforma, która bezstresowo i komfortowo doprowadzi Cię do egzaminu, chyba że jesteś mistrzem kierownicy, ja niestety nie jestem i szczerze - niejedna godzina z moim wymagającym instruktorem to były ,,krew, pot i łzy", im więcej godzin jeździłem, tym bardziej widziałem jak mało wciąż wiem i umiem ale po ciężkim szkoleniu egzamin okazał się formalnością, choć spodziewałem się wielokrotnego zdawania.
Pytasz, co można Ci doradzić - a no wg mnie powinieneś zadać sobie pytanie, czy naprawdę chcesz i lubisz jeździć, jeśli tak, to zaciśnij zęby i próbuj dalej, a w wolnym czasie w sieci masz mnóstwo filmów instruktażowych i innych związanych z tematyką prawa jazdy.
ps. nie mądrzę się, bo mam dopiero czwarty miesiąc prawo jazdy, jeżdżę przez ten czas prawie codziennie i również w dłuższe trasy i powiem Ci, że prawdziwa nauka, to się zaczęła u mnie dopiero po egzaminie, jak już mi nie ma kto hamulca wciskać na fotelu pasażera.
pjxy
 
Posty: 5
Dołączył(a): środa 10 stycznia 2018, 01:03
Lokalizacja: Warszawa

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez aurelia » sobota 16 czerwca 2018, 06:19

Z tego co opisujesz, miałeś ogromnego pecha. Myślę, że każdy by się zniechęcił, trafiwszy na takich instruktorów, jak Twoi dwaj pierwsi. Ale z czasem - miejmy nadzieję - Twój stres i zniechęcenie miną. Weź pod uwagę, że jak na razie większość godzin wyjeździłeś z osobami, które kompletnie nie nadają się do tego zawodu. Daj sobie czas. Wyjeździj następne 10, może 20 godzin i sprawdź, jak będzie.

Tak na marginesie, dobrego instruktora poznasz po tym, że dostosowuje swoje metody do osoby szkolonej. Jeśli taka osoba charakteryzuje się wysokim poziomem pobudzenia (czyli, mówiąc po ludzku, jazdy same w sobie ją stresują), podnoszenie głosu przez instruktora jest kompletnie bez sensu, choć przy innej osobie - z niskim poziomem pobudzenia - od czasu do czasu może zdziałać cuda. Inna sprawa, że instruktor przeklinający i drący się bez sensu to kompletne nieporozumienie niezależnie od charakterystyki kursanta.
aurelia
 
Posty: 38
Dołączył(a): piątek 25 maja 2018, 23:00
Lokalizacja: Warszawa

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez Cthulhu » poniedziałek 18 czerwca 2018, 14:25

Pomyśl sobie tak - w swoim życiu spotkasz masę ludzi, którzy w mniejszy lub większy sposób zrujnują Ci psychę. Ja jeden raz miałam 2 godziny z babką, która była okropna i ciągle krzyczała na swojego syna i męża przez telefon. Potem znowu miałam z ukochanym instruktorem i było cacy.

Trafiłeś po prostu na nieodpowiednich ludzi + duże przerwy w nauce przyczyniły się do stresu, który teraz odczuwasz. Wiem, że mi może jest to łatwo powiedzieć, ale zapomnij o tamtych rzeczach, po co zawracasz sobie tym głowę? Teraz jest czas, żebyś spiął dupę i przygotował się do egzaminu. Traktuj te jazdy jak coś co dało Ci popalić, ale teraz jest już luźno i nie masz się czym przejmować.

A co do kwestii bardziej fizycznej - wyśpij się przed każdą jazdą i pij duużo wody. A jeśli zdrowo się odżywiasz lub trenujesz to jeszcze lepiej, bo takie rzeczy zmniejszają stres i podnoszą wiarę w siebie. Co do meliski - instruktor miał rację, być może na Ciebie zadziała.

Po prostu musisz nauczyć się tego, że kiedy wsiadasz do samochodu nie czujesz strachu, ale wyzwanie. Ja trzymam kciuki, dasz sobie radę :spoko:
01.03.2017 - praktyka kat. B (za pierwszym)
03.05.2018 - pierwszy samochód - Volkswagen Golf IV W.L.
/Cthulhu fhtagn/
Avatar użytkownika
Cthulhu
 
Posty: 39
Dołączył(a): niedziela 05 marca 2017, 10:20

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez spokoloko » poniedziałek 18 czerwca 2018, 18:10

Hej. Przez 50h jeździłam z instruktorem, który od samego początku mnie stresował, nerwowo reagował gdy za pierwszym razem za długo przetrzymałam kluczyk, wydarł się na mnie jak pomyliłam pedały na 2 godzinie, miałam problem z biegami - myliłam 4 z 2, 3 z luzem ,a on jedynie potrafił się drzeć..miałam problem z szerokością auta, więc przy skręcie waliłam w krawężnik, a on jedynie potrafił się drzeć, że nie zmieścimy się w 30h..

Na 2h dał mi do zrozumienia, że niechętnie ze mną zaczyna i nie mam na kogo zmienić "Ten nie może, ten nie może.."
Mój duży błąd, że go nie pożegnałam po pierwszej godzinie..dopiero po zmianie instruktora zrozumiałam jak bardzo się go bałam...

Ja ogólnie bardzo wolno się przyzwyczajam do ludzi, żeby się przyzwyczaić do innego też potrzebowałam kolejnych 20h.

Jesteś w lepszej sytuacji...ja z perspektywy czasu żałuję, że nie poszłam na automat.

Co chcę napisać? Normalny człowiek robi kurs w 30h, ja potrzebowałam 70h na sam stres...

Weź dużo godzin u człowieka, który nie stresuje. Z czasem wszystko minie. Ja po 50h u pierwszego nie potrafiłam nawet przejechać łuku do przodu (!) podczas gdy z drugim instruktorem udało się od razu, bez żadnych tłumaczeń.

Tak jak Ty - minął ponad rok, a ja przez tego pierwszego mam traumę. Jeśli mi minęło, to Tobie tym bardziej.

Na wszystko potrzeba czasu, nie wszystko da sie przyśpieszyć.
spokoloko
 
Posty: 14
Dołączył(a): wtorek 05 grudnia 2017, 20:10

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez Cyryl » środa 20 czerwca 2018, 08:19

tutaj mamy dwie rzeczy:

1. podczas pierwszej jazdy trzeba przyjrzeć się instruktorowi i zastanowić się czy będzie on dla nas odpowiedni. nie jesteście w stanie ocenić jego umiejętności (można posiłkować się opiniami) i nie muszą być to problemy o których tu piszecie, ale:
- inne poczucie humoru,
- inny sposób postrzegania świata,
- inny poziom kultury.
im wcześniej następuje zmiana, tym lepiej dla uczącego się.

2. nauka jazdy jest ciężką pracą polegającą na popełnianiu błędów i wyciąganiu z nich wniosków, a jest to wkurzające i stresujące.
jeżeli nauka jazdy jest bezstresowa, to na egzaminie na pewno będzie trudno. im więcej damy z siebie podczas szkolenia, tym pewniej poczujemy się na egzaminie.
Cyryl
 
Posty: 1230
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez aurelia » środa 20 czerwca 2018, 10:01

1. podczas pierwszej jazdy trzeba przyjrzeć się instruktorowi i zastanowić się czy będzie on dla nas odpowiedni. nie jesteście w stanie ocenić jego umiejętności (można posiłkować się opiniami) i nie muszą być to problemy o których tu piszecie, ale:
- inne poczucie humoru,
- inny sposób postrzegania świata,
- inny poziom kultury.
im wcześniej następuje zmiana, tym lepiej dla uczącego się.


To ja jeszcze trochę skomplikuję sprawę :-) Z moim pierwszym instruktorem świetnie rozumieliśmy się, jeśli chodzi o typ poczucia humoru i sposób postrzegania świata. Wyjeździłam u niego aż 40 godzin i... wiedziałam doskonale, że nie jestem gotowa na zdawanie egzaminu państwowego. Moje umiejętności były niewystarczające, a przy tym przestałam robić jakiekolwiek postępy. Z bólem serca zmieniłam instruktora na innego - odrobinkę mniej kompatybilnego (jednak nadal odpowiadającego mi pod kątem wymienionych cech), ale przede wszystkim skutecznego. I stał się cud. W 12 godzin wyeliminowaliśmy wiele moich błędów, nauczyłam się parkować, właściwie oceniać sytuację na drodze, doszlifowałam jazdę po łuku, etc. i wreszcie mogłam podejść do egzaminu państwowego, który zdałam za pierwszym razem. (Nie twierdzę oczywiście, że ten pierwszy instruktor był zły, przyznaję, że wielu rzeczy jednak mnie nauczył, ale jestem przekonana, że gdybym od początku trafiła na tego drugiego, potrzebowałabym nieco mniej godzin).

A co do mitu nauki "bezstresowej" to zgadzam się w zupełności. Jeśli jakiś instruktor twierdzi, że naucza bezstresowo, to mam ochotę zapytać, w jaki sposób eliminuje polskich kierowców z dróg na czas jazdy kursanta...
aurelia
 
Posty: 38
Dołączył(a): piątek 25 maja 2018, 23:00
Lokalizacja: Warszawa

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez spokoloko » środa 20 czerwca 2018, 11:30

Tak, nie ma czegoś takiego jak bezstresowa nauka, ale kursant nie powinien się jeszcze do tego stresować reakcją instruktora. Nie mylić oczywiście z sytuacją podbramkową gdzie niekiedy lepiej fuknąć czy przekląć, by ktoś się ocknął...

Moje umiejętności były niewystarczające, a przy tym przestałam robić jakiekolwiek postępy.


I to jest ciekawy moment.
Gdzie jest granica między tym, że kursant już po prostu nie dojdzie do niczego więcej, a tym, że potrzeba zmiany?
+- jeszcze ryzyko, że jak się dokona ew. zmiany ktoś bardziej zaszkodzi niż pomoże...
spokoloko
 
Posty: 14
Dołączył(a): wtorek 05 grudnia 2017, 20:10

Re: Problem ze stresem w trakcie nauki jazdy.

Postprzez aurelia » środa 20 czerwca 2018, 11:52

Tak jak napisałam wcześniej, dobrego instruktora można poznać po tym, że dostosowuje swoje metody do osoby szkolonej. "Bo wy jesteście różni", jak mawiał mój pierwszy instruktor, którego zawsze będę darzyć sympatią.

I to jest ciekawy moment.
Gdzie jest granica między tym, że kursant już po prostu nie dojdzie do niczego więcej, a tym, że potrzeba zmiany?
+- jeszcze ryzyko, że jak się dokona ew. zmiany ktoś bardziej zaszkodzi niż pomoże...


To są bardzo dobre pytania. Zmiana instruktora to zawsze ryzyko, ale można je zminimalizować: czytać opinie w internecie, wypytywać. A w obliczu zastoju podjęcie ryzyka będzie chyba jednak lepszą decyzją niż nierobienie niczego. Poza tym zawsze można wrócić do poprzedniego instruktora :-)
aurelia
 
Posty: 38
Dołączył(a): piątek 25 maja 2018, 23:00
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do Szkolenie kierowców

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość